niedziela, 9 marca 2014

Rozpoczynamy sezon na plażowanie!


9 listopada pojechaliśmy na piknik do Lido di Dante. Wtedy to miał być ostatni naprawdę ciepły i słoneczny dzień jesieni...
Minęło kilka miesięcy i wczoraj znów zapakowaliśmy do plecaka chleb i focaccię i prosciutto i pecorino i butelkę wina i pomidory od Sycylijczyka i ruszyliśmy na wybrzeże, cieszyć się pierwszym PRAWDZIWIE wiosennym dniem. Trochę jeszcze chłodu dało się poczuć od morza. Wiatr igrał z falami, uderzając nimi mocno w piaszczysty brzeg, wyrzucając przy tym tony muszli i muszelek. Jedynie surferzy byli mu wdzięczni! Zastanawiałam się nad możliwościami pianki, z której uszyte mieli kombinezony, bo przed bite dwie godziny nawet na chwilę nie wyszli na piasek.  My ze swoim prowiantem schowaliśmy się za wydmą i można powiedzieć, że sezon na opalanie został rozpoczęty!


Na plaży byliśmy sami, dopiero po południu wylegli spacerowicze. Kiedy więc nikt nie patrzy, można robić z siebie wariata bez skrępowania. Można np. szukać inspiracji na nową wiosenną fryzurę. Można rozpocząć przygotowania do kolejnej olimpiady i spróbować swoich sił w skoku o tyczce. Można odegrać drastyczną scenę z Władcy Pierścieni i być jak uruk hai. 


Można też... banalnie... iść wzdłuż brzegu, co i raz wciskać do kieszeni wyjątkową muszelkę, pozwolić myślom galopować przed siebie. Plaża zawsze inspiruje, a morze wycisza, niby kolejny zwykły dzień, a jednak tak wyjątkowy...


PAZZO to znaczy WARIAT, SZALENIEC

2 komentarze:

  1. Kasiu, samych ciepłych dni życzę! Ja też czekam na wiosnę - już się nie mogę doczekać...
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Drukuj