niedziela, 2 marca 2014

Lipcowe zapiski z toskańskiego notesu


29 lipca 2013, z toskańskiego notesu. 

Jedziemy na kolację do Santa Reparata. Wieczór jest niezwykły... ciepły, leniwy, pachnący lipcowym upałem. Docieramy na miejsce kiedy restauracja nie jest jeszcze gotowa na przyjęcie gości, wszak godzina jak na włoską kolację, jest nieprzyzwoicie wczesna. Przemili gospodarze, by wypełnić czas proponują nam spacer aż do wybiegu dla koni. Idziemy więc razem polną drogą, wśród łąk brzęczących i rozświergotanych. Za ogrodzeniem konie, zwabione tym co dla nich mamy podchodzą blisko i pozwalają nam na drobne pieszczoty. Nawet Tomek, który ma niemiłe doświadczenia daje się zaczarować, onieśmielony wyciąga rękę, by choć musnąć koński łeb.



Tu właściciele nas zostawiają, kuchnia wzywa ich do pracy, a my zostajemy. Jest tak pięknie, że chwilowo zapominamy o kolacji, idziemy w górę, sprawdzić dokąd prowadzi polna droga. Na ścieżkę wychodzą ślimaki, spod nóg uciekają jaszczurki, pobocze obsadzone jest krzakami, na których dyndają czarne owoce, dzieci biegną przed siebie i cieszą się swobodą. 



Droga pnie się łagodnie w górę, zakręca przy starych stodołach, ale końca wciąż nie widać. Zatrzymujemy się, stąd widok nas satysfakcjonuje. Jestem na granicy... dokładnie tu Romania wita się z Toskanią, tu - na tych zielonych, dzikich wzgórzach, w głuszy, w ciszy. Zadziwiające, że tak niewiele osób tu dociera... Choć tak naprawdę wcale mnie to nie martwi...


Schodzimy, czas coś zjeść...  

Słówko na dziś to KOŃ - po włosku CAVALLO.

2 komentarze:

  1. z końmi mieliśmy duzo doczynienia coraz cieplej stadninę może się uda częściej odwiedzać... Możesz cos napisac o karnawale jak to jest u Ciebie??

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak tak o karnawale będzie jutro:)

      Usuń

Drukuj