poniedziałek, 10 lutego 2014

Tu kwiatek i tam kwiatek...



Małymi kroczkami zakrada się wiosna. Wciąż pada i pada niezmordowanie z krótszymi czy dłuższymi przerwami! Jednak w chwilach "niepadania" jest słońce, a zieleń traw i pól już wiosennie jaskrawa. Termometr pokazuje nawet 17 stopni, niemal do 18.00 jest dzień i życia więcej w ludzi wstępuje.


- Co to za kwiatki te fioletowe? Różowe? fuksja?
- Generalnie to powinny być kwiaty di San Giuseppe, ale na te jeszcze za wcześnie. Najpierw  pojawiają się prymulki, te żółte ... wiesz...
-  Wiem, ale prymulki nie są tylko żółte, są też białe, różowe...
- Są żółte!
- Nieistotne. Chcę wiedzieć co to są za kwiaty te w kolorze lila.
- Kiedy wypada San Giuseppe?
- Jakoś chyba w marcu.
- Eee to nie, to zdecydowanie za wcześnie, to by oznaczało, że wiosna w tym roku bardzo się pospieszyła. I fiori di San Giuseppę zwiastują jej nadejście.
Zatrzymuję się, żeby sfotografować jeszcze nieśmiało ukwiecone pobocze drogi.



- Patrz są i prymulki!
- W rzeczy samej!
- Czyli tamte to rzeczywiście kwiaty świętego Józefa!!
- A tam?
- Niemożliwe!
- Drzewa kwitną!
- Niemożliwe!
- Czereśnie chyba ...


 Nie wiem czy to kwiaty świętego Józefa, nie słyszałam takiego określenia, a Mario czasem lubi coś poplątać. Odkąd jednak przegrałam zakład pt. "czy to magnolia czy nie", nie chcę się kłócić. Niech będzie Giuseppe czy inny święty, ważne, że wiosna już w progu stoi ...

  

słówko na dziś to PRIMULA - czyli PRYMULKA.

1 komentarz:

Drukuj