sobota, 22 lutego 2014

Goście, goście!




Nadszedł kolejny historyczny dla mnie moment. Pierwsi goście na emigracji! Oczywiście w Toskanii odwiedzało nas już wiele osób, ale to były czasy kiedy jeszcze my sami bywaliśmy tu tylko na wakacjach, urlopach. Teraz jest zupełnie inaczej. Goście przyjechali tak naprawdę do nas! Może pomyślicie, że to nic wielkiego, ale dla mnie to ważne i niezwykle miłe wydarzenie. Zawsze wyobrażałam sobie ten moment, jak to będzie, czym ich ugoszczę. Obmyślałam menu, miejsca i atrakcje, które chciałabym pokazać.  
Cały piątek spędziłam w kuchni na wymyślaniu dań. Mieszałam w garnkach, smażyłam, siekałam, miksowałam, podlewałam winem, zagniatałam ciasto. W domu zapachniało ragu', trippą, dyniową zupą, ciasteczkami z ricotty i grissini z rozmarynem. W przerwach między kulinarnymi szaleństwami, przygotowywałam łóżka, składałam ręczniczki, układałam w koszykach pomarańcze. Chciałabym, żeby czas spędzony pod moim dachem był czasem wyjątkowym i niezapomnianym. Chciałabym moim gościom podarować taką samą atmosferę jaka roztaczała się za każdym razem gdy sama przyjeżdżałam do Toskanii...



OSPITI - to znaczy oczywiście GOŚCIE:)

2 komentarze:

  1. Kasiu jesteś niesamowita. Tak jak Twój blog gości nas tak i Twój dom przyjmie z całego serca Waszych pierwszych gości.

    Milej zabawy i proszę podziel się później swoimi wrażeniami i smakołykami :)

    przytulam

    OdpowiedzUsuń
  2. Aż sama poczułam się nieco ugoszczona- baaaardzo pozytywny wpis! Czekam na relację z pobytu gości :D

    OdpowiedzUsuń

Drukuj