niedziela, 26 stycznia 2014

Sztuka w prezencie


Przedwczoraj bawiliśmy się rodzinnie na urodzinach Tomka kolegi z klasy. O samym przyjęciu napiszę osobny post, bo tu znów musiałabym rozwinąć się na temat włoskiej mentalności, a nie o tym chciałam pisać.
Od września chłopcy zaliczyli pewnie około 10 "kinderbali". Na początku byłam przejęta, bo nie znając miejscowych zwyczajów, nie chciałam popełnić jakiejś gafy - choćby prezentowej. 
Szybko się jednak nauczyłam, że dzieci tu w Marradi cieszą się z drobiazgów. Nikt nie kupuje większych, zobowiązujących prezentów. Poza tym prezenty otwierane są od razu i przy każdym jest okrzyk radości! Gdyby to byli dorośli - posądziłabym ich o przesadną dyplomację, fałsz albo też pochwaliłabym za dobre wychowanie. Jednak tu mowa o dzieciach, a  zatem na brak szczerości nie można narzekać. 
I teraz to czym przy okazji chciałam się pochwalić, bo przecież od pewnego czasu niczym się nie chwaliłam;) Wybaczcie! Po Marradi już dawno rozeszła się wieść, że Tomek ma talent i niezaprzeczalnie drzemie w nim artysta rysownik. Opowiadałam jak nauczycielka odbijała na ksero jego rysunki i rozdawała dzieciom. Kiedy jakiś czas temu został zaproszony do przyjaciółki na urodziny, ta zamiast tradycyjnego prezentu poprosiła go o rysunek. Nie podała wytycznych, miało być coś z tomkowej głowy. Nie wiem czyja radość była większa - jej jak odpakowała dzieło, czy Tomka, że został tak doceniany. 
Na piątkowe urodziny, kolega zażyczył sobie, żeby Tomek narysował mu konkretną scenę z Hobbita. Tomek przygotował kolejny rysunek, który w ramkę oprawiliśmy i z dumą został wręczony jubilatowi. Nie było osoby, która nie wzięłaby go do ręki i kilku peanów nie wygłosiła. Choć przyznać muszę szczerze, nie był to szczyt Tomka możliwości, ale jak sam twierdzi nie lubi rysować konkretnych rzeczy na zamówienie. Woli to co mu aktualnie w duszy gra. Po skończonej imprezie podeszła do mnie jedna z mam i szepnęła do ucha: - zamówiłam u Thomasa obrazek! Obiecał mi coś ładnego narysować.      
Zaniemówiłam z wrażenia, a Tomkowi zaświeciły się oczy! No cóż! Czy to już pora rozejrzeć się za menadżerem?



I jeszcze na deser - podsłuchane:
- Tomek to ja sobie mogę kupić dwie paczki tych kart - mówi Mikołaj.
- A dasz mi jedną? - prosi Tomek.
- No dobra tylko wiesz co... bo jest jeden problem.
- ?
- Bo ja mam POLSKIE dwa euro.
W tym momencie wychodzę z ukrycia, bo jeszcze polskich 2 euro nie widziałam. A zatem oto i one:


DISEGNARE to znaczy RYSOWAĆ

5 komentarzy:

  1. Rozbawiłaś mnie od rana tym polskim euro, hi, hi, hi :-) Tomkowi Gratuluję! Piękny rysunek :-) Sama mam w domu, już prawie 10 letnią malarkę, więc doskonale rozumiem Twoją dumę :-)
    Pozdrawiam i życzę miłej niedzieli :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Tomek faktycznie ma talent nawet na zamówienie już widzę jak rysuje co mu w duszy gra i wyobrażam sobie jego radość i przyjemność w jego oczach :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetna praca zdolny chłopak. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Polskie 2 EUR - dobre :)
    Ultima Thule - bardzo znajomo brzmiąca nazwa.
    Wiesz, że Stefan Grabiński (z Przemyśla) napisał kiedyś opowiadanie o takim tytule?
    Mam gdzieś tekst tego opowiadania - chcesz?

    Holger Mandel i Marc Meyer napisali scenariusz na podstawie tego opowiadania, a potem ten pierwszy nakręcił film (2002 rok).
    Miałam przyjemność tłumaczyć na potrzeby przemyskiego przeglądu listę dialogową na polski :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wow!!! A opowiadanie pewnie, że chcę!!!!

      Usuń

Drukuj