czwartek, 9 stycznia 2014

Na drodze

Poszłam wczoraj na spacer. Sama. Tak wyszło. Nie narzekam - jestem typem samotnika, dobrze mi w moim własnym towarzystwie. Tylko ja, moje myśli i aparat.
Noga za nogą, szybkim marszem, nikt mnie nie stopuje nie mówi, że za szybko. Idę sobie. Jak w transie. Przed siebie. Ja.




Za Biforco jest Camurano, raptem kilka domów. Potem Poggiol di Termine. Ani żywej duszy. Tak tu toskańsko - nietoskańsko. Pies na mój widok zaczyna ujadać przy furtce. Tylko on mnie zauważył. Asfaltowa wstążka gnie się, zakręca, przechodzi pod mostem, przeskakuje rzekę, pnie się pod górę, by znów opaść w dół. Gdybym się nie zatrzymała, doszłabym do Florencji. Nie dziś, innym razem.
Moja toskańska droga. Jestem dopiero na jej początku, kto wie co kryje się za kolejnym wzniesieniem. Co mnie czeka jutro, pojutrze, za miesiąc. Za którym zakrętem stoi mój kamienny dom?

 
Ja sama jestem trochę jak ta droga, rzeka albo jak te tory, one same i ja sama. Choć co jakiś czas przemknie samochód, pociąg, samotności nie da się zaprzeczyć...  

ZAKRĘT to po włosku CURVA





6 komentarzy:

  1. ależ slicznie brzmi ten zakret po włosku ;))

    OdpowiedzUsuń
  2. mm... cudownie lubię takie samotne spacery ale teraz takich nie ma zawsze mi ktoś toważyszy

    OdpowiedzUsuń
  3. Piekne sa Twoje zdjecia, jakim aparatem je robisz?Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  4. uwielbiam tą tajemniczość i urok jaki jej towarzyszy

    OdpowiedzUsuń

Drukuj