wtorek, 14 stycznia 2014

Kulinarnie niebanalnie:)



To co najbardziej kocham we włoskiej kuchni to prostota i intensywność!
Uprzedzam od razu, że dzisiejszy post raczej nie spodoba się wegetarianom:) Słów będzie kilka o mięsie, bo nie sposób sobie wyobrazić toskańskiej kuchni bez soczystej "bistekki", ragu' czy dziczyzny! 
Lista mięs jakie jada się w tym regionie jest jednak dłuższa i ... nieprawdopodobna. Już raz zaskoczyłam Was postem o pieczonych ptaszkach, ale wierzcie mi - to nie koniec kulinarnych niespodzianek. Co powiecie na jeżozwierza, jeża czy borsuka? Myślę, że takie cuda nieczęsto goszczą na stole przeciętnego człowieka i szczerze mówiąc nigdy nie przyszłoby mi do głowy włączenie ich do menu. A już skojarzenie z Italią wydaje się całkowitym absurdem. To są oczywiście dania, które zeszły do "kulinarnego podziemia" i mięs tych nie znajdziemy u miejscowego rzeźnika. Niemniej miejscowi myśliwi zachwalają, że takie dobre, prawdziwe delicje! Jak widzicie - Włochy potrafią kulinarnie zaskoczyć!




Nie było mi jeszcze dane skosztować takich "specjałów", ale jak tylko nadarzy się okazja, natychmiast Wam o tym napiszę. Dziś jednak pozostańmy przy klasyce. Oto zdjęcia ze zwyczajnej kolacji. Cóż może być lepszego niż mięso upieczone w kominku na ruszcie, bez żadnych przypraw czy marynat do jakich jesteśmy przyzwyczajeni w Polsce? Tu mięso samo w sobie jest tak smakowite, że jakiekolwiek ulepszanie byłoby profanacją. Rzucamy zatem na ruszt pancettę, castrato i inne smaczne kawałki, czekamy chwilę, skrapiamy oliwą, przekładamy, słuchamy jak miło skwierczy, a na koniec lekko oprószamy grubą solą i już! Takie proste, niemal pierwotne. Ogień i mięso. Do tego rukola z pomidorami, upieczone w kominku ziemniaki albo pajda toskańskiego chleba, kieliszek wina i ucztę mamy do pozazdroszczenia. Czego chcieć więcej?




AL SANGUE to znaczy KRWISTY:)

1 komentarz:

Drukuj