wtorek, 10 grudnia 2013

Miłość nie zna wieku.

Pewnego popołudnia podszedł pod nasz dom nieznajomy, starszy pan. Przepraszał, że przeszkadza, ale usłyszał od ludzi, że tu mieszkają Polacy, w związku z tym miałby do nas pewną sprawę. Zachęciłam go by mówił, ale pan gestem dał do zrozumienia, że sprawa jest dyskretna. Zaprosiliśmy go więc do środka. Tajemniczy jegomość przycupnął nieśmiało na fotelu przed kominkiem i początkowo półsłówkami, niepewnie, aż w końcu coraz śmielej, zaczął opowiadać o swojej wielkiej niespełnionej miłości. Miłości niezwykłej, bo przecież każda miłość jest niezwykła, a miłość w "pewnym" wieku, wydaje się być jeszcze większym darem. Kiedy starszy pan snuł opowieść o tajemniczej kobiecie, oczy zachodziły mu łzami, a głos drżał. Dlaczego przyszedł z tym właśnie do mnie? To już pozostanie moją słodką tajemnicą. Mimo, iż nie mogłam mu pomóc, to jednak miałam wrażenie, że samo podzielenie się swoim smutkiem choć na chwilę przyniosło ulgę.



Zdumiewa mnie to, że ludzie tak się przede mną otwierają. Być może to, że umiem słuchać to raczej rzadka cecha... Mężczyzna w końcu otarł łzy, pożegnał się, przeprosił i wyszedł. Jego historia została w mojej głowie. Kolejna historia, która mam nadzieję, pewnego dnia ujrzy światło dzienne. Czasem boję się, że o czymś zapomnę, że niektóre zasłyszane opowieści kiedyś się ulotnią, zatrą, jedynie pisanie daje mi choć minimum gwarancji, że to wszystko gdzieś pozostanie...  Przypomniał mi się potem Lorenzo ze swoją historią, najbardziej poruszającą ze wszystkich, które tu słyszałam. Zakochani Włosi... tacy szczerzy, zatraceni, zniewalający ...

INNAMORATO - to znaczy ZAKOCHANY

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Drukuj