sobota, 7 grudnia 2013

O pogodzie, co nie znaczy, że o niczym:)



W całej Europie szaleje Ksawery, co i rusz czytam wiadomości i komentarze znajomych, że jest naprawdę niebezpiecznie. A u nas? U nas też wieje, ale bez przesady! Ot silny wiatr! I nie mam zamiaru go przeklinać, bowiem ten silny wiatr wypchnął lodowate powietrze i znów mogę się cieszyć iście toskańskim grudniem. Ten fenomen ciepłego wiatru zawsze mnie zadziwiał. W ostatnich dniach, nawet jeśli w południe temperatura dochodziła do 15 stopni, to jednak ranki i wieczory były mroźne. Czuć było wyraźnie arktyczne powietrze. W czwartek o 18.00 samochody były pokryte szronem, temperatura oscylowała w okolicach -3 stopni. A tu nagle niespodzianka szast prast, zawiało, zagwizdało i kreska na termometrze w ciągu dwóch godzin skoczyła na +10. I to rozumiem! Po tych mroźnych porankach w piątek o siódmej było wietrznie, ale termometr przed barem wciąż utrzymywał magiczne +10:) Pełna nadziei zaczęłam śledzić prognozy pogody na następne dwa tygodnie i wygląda na to, że taka aura utrzyma się prawie do świąt. Będzie słonecznie i ciepło, jak na grudzień oczywiście:) 
Cieszy mnie to tym bardziej, że Tomek w przyszłym tygodniu ma dwie wycieczki, w tym całodniową do Florencji. Przy takiej pogodzie to będzie zupełnie inne zwiedzanie:)

Przed południem wybraliśmy się z Pawłem na spacer ścieżką sentymentalną. Poszliśmy zobaczyć jak wygląda o tej porze gospodarstwo agroturystyczne, w którym spędziliśmy pierwsze toskańskie wakacje, a potem następne i jeszcze następne. A oto co udało mi się utrwalić: Pianorosso, widoki i "nasze" okolice:  


BEL TEMPO - to znaczy PIĘKNA POGODA:)

1 komentarz:

Drukuj