niedziela, 15 grudnia 2013

Misja niemożliwa - znajdź choinkę!

Po sobotnim obiedzie postanowiliśmy wyruszyć na poszukiwania naszej pierwszej, toskańskiej choinki! Pogoda piękna, słońce oślepiające, lazurowe niebo, zieleni wciąż tyle jakby to była wczesna wiosna, więc jakoś mi dziwnie tej choinki było szukać:) 
Chcieliśmy drzewko nie duże, nie małe, dość wąskie i najlepiej z korzeniami. W Marradi tylko w jednym miejscu stały trzy sztuki oparte o murek. Może i ładne, ale cena 35 euro wydała nam się przesadzona. Przez chwilę nawet zaświtała nam myśl, żeby iść i naszego drzewka szukać w lesie, ale jak wszyscy wiedzą - nie wolno! A jak nie wolno, to nie wolno, poza tym gdybyśmy nie mieli szczęścia, taka przyjemność mogłaby nasz kosztować dużo więcej niż 35 euro. Pomyślałam, że najpewniej znajdziemy choinkę przed Faenzą, gdzie jest kilka marketów ogrodniczych. Weszliśmy do pierwszego sklepu, ale zaraz nas zatrzymano, bo market zamknięty, ktoś tylko drzwi nie zablokował. Cofamy się zatem do wyjścia, ale na odchodnym pytam czy mają choinki. Pan na to: żywe czy sztuczne? Ja: żywe oczywiście. Pan zasmucony: Aaaa to przykro mi, może ze dwie zostały. 
Matko, do gwiazdki jeszcze tydzień, a tu już choinka jest towarem deficytowym! Pytam jeszcze tylko o cenę, a pan sprowadza mnie na ziemię, że najtańsza to 40, a potem w górę - 45... To w nosie z waszymi choinkami - myślę sobie. Wracamy do Marradi z zamiarem kupienia jednej z tych, które widzieliśmy. Kiedy czekamy w domu na godzinę otwarcia sklepu, ktoś dzwoni do drzwi. Uśmiecham się od ucha do ucha, kiedy widzę przed bramą Franco z wielką gwiazdą betlejemską. Taka niespodzianka gasi na chwilę moją tęsknotę za świerkiem. Czy ja już pisałam o serdeczności Toskańczyków? Nie?? A to kiedyś jeszcze o tym opowiem;)) 
A wracając do drzewka ... Po 16.00 Paweł pojechał do sklepu i kupił śliczną choineczkę, Mario przytachał wielką donicę. Drzewko zostało obsadzone, lampki zamocowane i teraz zadanie dla dzieci: wystroić nasz świerk z gustem i fantazją. I jeszcze pytanie: W jakim sklepie kupił Paweł choinkę? :))))



 WARZYWNIAK po włosku FRUTTIVENDOLO
  Jak widać nie takie to proste i oczywiste - kupić w Toskanii choinkę:)))

3 komentarze:

Drukuj