sobota, 9 listopada 2013

Szary listopad


Tak naprawdę listopad nie kojarzy się z niczym dobrym. Szaro, buro, często pada, czasem i śniegiem sypnie, dni tak krótkie, że ledwo się zaczynają, a zaraz znów ciemno. Cmentarne dekoracje nieśmiało zastępują Mikołaje i bombki, choć do Bożego Narodzenia jeszcze szmat czasu i każdy zdąży się tym znudzić.

Ale to było w Polsce. Jest szansa, że tu listopad zdołam nawet polubić. Szarości nie widzę nic a nic, chyba że pada i mgła zasnuje wzgórza. Jednak wzgórza bądź co bądź wciąż są wyzywająco zielone. Pada - nie często, ale czasem i nawet gdy przez ulewę przez dwa dni nosa nie można wyściubić za drzwi, to potem znów zawiewa scirocco i w krótkim rękawku mogę siedzieć przed domem na tarasie, po którym spragnione jeszcze słońca biegają jaszczurki. Dni krótkie ... Owszem, niby ta sama strefa czasowa, a jednak tu słońce zachodzi jakąś godzinę później niż w Polsce. Zawsze to godzina!

Jedynie i tu Mikołaje zaczynają królować na sklepowych półkach - tak jak w Polsce, ale wraz z Mikołajami pojawiają się moje ukochane babki panettone!!! Zatem mogę się cieszyć ich smakiem już teraz. Ulubione śniadanie - caffe' latte i panettone!!! Już mi listopad nie straszny! 

Słówko na dziś to GRIGIO czyli SZARY.

Biegać w listopadzie po zielonych łąkach wciąż wydaje nam się czymś niezwykłym,

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Drukuj