sobota, 30 listopada 2013

Sentymentalnie ...


"Polały się łzy me czyste, rzęsiste ... " - Tak powinnam zacząć dzisiejszy wpis. Nie, nie nic złego się nie stało. To tylko drobiazgi, które co i raz "wyskakują" z kolejnych warszawskich pudełek i wzruszają mnie do łez. Wczoraj kiedy zabrałam się za przeglądanie płyt CD, trafiłam na pokaz slajdów, który przygotowałam na szóste urodziny Mikołajka. Dałam się ponieść emocjom... Fontanny strzeliły mi z oczu! Potem były kolejne - szkolny występ Tomka w pierwszej klasie, pożegnanie przedszkola, pierwsze wakacje w Casaluccio, itd... Rozmiękczyło mnie to i brutalnie przypomniało, że czas gna. Pędzimy zapracowani, zestresowani, wiecznie czymś przejęci, a po drodze tyle nam umyka bezpowrotnie. Wciąż na coś czekamy, odcinamy dni, tygodnie jak kupony na zakupy. Może warto się zatrzymać, nie myśleć jeszcze dziś o wakacjach za pół roku, o tym co mamy zamiar zrobić jutro, pojutrze, za tydzień. Lepiej rozkochać się w codzienności, nauczyć się żyć każdą najmniejszą chwilą. Przecież każdy wie, że życie nie składa się z wielkich wydarzeń, życie to przede wszystkim te dni pozornie nieważne, nieistotne. Dziś patrząc na te wszystkie zdjęcia, tak mi się po głowie telepie. Wybaczcie chwilę słabości, trywialny sentymentalizm i tanią filozofię... 

ŁZY to po włosku le LACRIME

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Drukuj