piątek, 29 listopada 2013

Gaz i przeprowadzka

Kiedy warszawskie rzeczy wypełniły toskański dom, nareszcie poczułam się tak naprawdę u siebie. To jeszcze nie wszystko, ale jednak już spora część rzeczy jest z nami. 
- Moje krzesełeczka! - krzyknął Mikołaj, kiedy wrócił ze szkoły i zobaczył, co do nas przywędrowało. Potem obydwaj wzdychali na widok książek i płyt z filmami, przypominali sobie znajome tytuły, a radość ich była niezwykła!
W kartonach przyjechała też skromna część mojej biblioteki. I tak mi się ckliwie zrobiło kiedy na toskańskich półkach ustawiałam Krall, Pilcha i Ligocką. A potem było jeszcze tkliwiej, jeszcze bardziej wzruszająco. Z ciężarówki wyskoczyły: fotel, w którym spędziłam długie, nocne godziny karmiąc chłopców, sztućce z drewnianymi wykończeniami, które kupiliśmy zaraz po ślubie, zdjęcia, lustro, które ktoś zrobił nam na zamówienie, stary kufer, który kilka lat temu podarował mi Mario...
Stary kufer teraz wrócił do domu... 

Powtarzają się prośby o to, bym pokazała wnętrza nowego domu. Obiecuję już za chwilę, bo wczoraj w południe salon wyglądał tak:



Napracowaliśmy się jak głupie osły i rankiem dnia następnego było już tak:


Przy okazji przeprowadzki powinnam podziękować sztabowi ludzi, ale nikogo z imienia wymieniać nie będę, nie chciałabym kogoś pominąć. Dziękuję z całego serca, grazie mille!!!  

Wiadomość dnia - MAMY GAZ! To wydaje się nieprawdopodobne, ale rzeczywiście w końcu zrobiło się cieplutko!


 słówko na dziś to PUDEŁKO - po włosku SCATOLA.

3 komentarze:

  1. Super, że macie już gaz:), szczególnie że za oknem śnieg:)
    Emocji musiało być wczoraj wiele! Zazdroszczę Ci tego nowego życia, oj bardzo!

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajnie, że macie to już za sobą...No to wczoraj była podwójna radość...:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Właśnie się zastanawiałam czy w końcu podłączyli Wam gaz. To super! Jeszcze raz Gratuluję przeprowadzki, cieszę się razem z Wami i niecierpliwie czekam na każde wieści od Was.
    Pozdrawiam cieplutko :-)

    OdpowiedzUsuń

Drukuj