środa, 6 listopada 2013

Pogromca szerszeni


A teraz trochę jak u Monty Pythona - coś z zupełnie innej beczki:)
O tym, że Mario jest emerytowanym strażakiem już na blogu wspominałam. I choć już w zawodzie nie pracuje, to jednak czasem jest wzywany przez znajomych, czy znajomych znajomych do np. usunięcia gniazda szerszeni. Tak właśnie się zdarzyło w zeszłym tygodniu. Paweł ciekawy jak taka operacja wygląda pojechał razem z nim i całą akcję udokumentował, dzięki czemu ja teraz mogę pokazać to na blogu. Gniazdo było pokaźnych rozmiarów i aż trzęsło się od szerszeni. Mario „opakowany” szczelnie przez Pawła w kask,  kurtkę, rękawiczki, poobklejany taśmą zgarnął intruzów do wora, a potem spalił.


Kawałek niezwykłej konstrukcji przywieźli panowie do domu, a dzieci na drugi dzień zaniosły eksponat do szkoły. Sensację jaką wywołali, trudno byłoby mi opisać słowami:))  

Jakie jest zatem słówko na dziś CALABRONE czyli SZERSZEŃ:)

2 komentarze:

  1. Jeżeli miałbym napisać listę zawierającą argumenty za i przeciw wyjazdowi do Italii to krwiożercze włoskie szerszenie byłyby na czele minusów. Wyglądają paskudnie i pewnie tak samo tną (KW).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Są tu też równie drapieżne skorpiony, jaszczurki, węże i żmije:))

      Usuń

Drukuj