sobota, 5 października 2013

Zumba!

 Świat zwariował! Do Marradi dotarła zumba:) A ja dołączyłam do blisko setki bujających się w rytm dyskotekowej muzyki maradyjek. Nigdy nie lubiłam zbiorowego ćwiczenia, zawsze w domu sama, w swoim rytmie, a że jestem konsekwentna i obowiązkowa, dbanie o formę stało się niemal moim nałogiem. Tu jednak chodziło o coś innego. Stwierdziłam, iż potraktuję tę zumbę jako spotkanie towarzyskie, wejście w środowisko i okazję do nawiązania nowych znajomości. Kiedy wczoraj pierwszy raz pojechałam z Cristiną oczy mi wyszły ze zdziwienia:)) Połowa twarzy była znajoma, połowa tej połowy przywitała mnie entuzjastycznie. Były i barmanki z jednego z moich ulubionych barów, i żona znajomego, i kasjerki z supermarketu i uwaga nawet wychowawczyni Mikołaja:), która wypatrzyła mnie w tłumie i krzyknęła z promiennym uśmiechem - CIAOOO! Potem poznałam jeszcze mamę Tomka kolegi z klasy, z którą wkrótce będziemy sąsiadkami. I tak sobie skakałyśmy przez blisko półtorej godziny, bez chwili odpoczynku, aż do siódmych potów. Satysfakcja przy tym ogromna, sumienie lżejsze przed kolejnym posiłkiem, nastrój przedni, bowiem śmiechu było co niemiara. Włoszki, przynajmniej w Toskanii, mają do siebie dużo dystansu. To było widać i na zumbie. Już nie mogę doczekać się przyszłego tygodnia:)
Zdjęć jak łatwo się domyśleć nie będzie:) Na pocieszenie maradyjski widoczek w jesiennej szacie.



2 komentarze:

  1. A ja właśnie jakiś czas temu sobie myślałam, że chętnie bym z przyjaciółkami się wybrała na taką zumbę, bo mimo iż mam ją w domu, to z moją samodyscypliną ciężko ;-) A z kondycją jeszcze gorzej hi, hi, hi. Baw się dobrze! :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. ach super włoszki odważne i lubią wspólną zabawę

    OdpowiedzUsuń

Drukuj