sobota, 12 października 2013

La Fontana del Re

 
Tomuś na swoją pierwszą szkolną wycieczkę w Italii pojechał do oddalonego o kilkanaście kilometrów Crespino. Głównymi punktami wycieczki była degustacja wody z różnych źródeł, których w okolicy nie brakuje, w tym leczniczej wody o zapachu siarki tudzież zgniłego jaja. Ta - jak pewnie się domyślacie - była przebojem. Przywieziona w plastikowej buteleczce, obowiązkowo podana do degustacji wszystkim członkom rodziny. 

Tomek był tak przejęty, że koniecznie chciał nas zabrać w nowo odkryte miejsca. A gdy dowiedział się, że o takiej na przykład Fontanie del Re nie słyszał nawet Mario tu urodzony, poczuł się w obowiązku być przewodnikiem wycieczki. 

Zatem w jedno z październikowych popołudni wsiedliśmy do samochodu i ruszyliśmy do Crespino. "Źródło króla" według Tomcia zapewnień miało być tuż przed lub tuż za miasteczkiem. Jechaliśmy więc i jechaliśmy, śledząc uważnie pobocze drogi i wypatrując drewnianej tabliczki z informacją. 
Oczywiście ku ogromnemu strapieniu Tomka za pierwszym razem ją przegapiliśmy i przejechaliśmy nawet granicę gminy. Tu postanowiliśmy zawrócić, bo coś co miało być tuż tuż, zdecydowanie zrobiło się zbyt odległe. 


 


Na szczęście w drodze powrotnej wypatrzyliśmy opisaną tablicę i ruszyliśmy zieloną ścieżką na spacer, tak jak nas prowadził młody przewodnik. Zrywaliśmy jeżyny, skakaliśmy przez strumyki aż dotarliśmy do słynnej Fontany del Re. Miejsce wzięło swą nazwę od Federico Barbarossy, który to w XII wieku tamtędy przejeżdżał.  

Napiliśmy się zatem "cudownej" wody króla, wzięliśmy cebulkę dzikich cyklamenów, które rosną teraz wszędzie w lasach i wzdłuż dróg, sfotografowaliśmy wszystko co można było od ślimaków poczynając na kroplach wody kończąc. Podziękowaliśmy naszemu opiekunowi, wyraziliśmy swój szczery zachwyt i zapisaliśmy się na kolejną wycieczkę, jak tylko sam odkryje nowe miejsca:)         

1 komentarz:

Drukuj