sobota, 19 października 2013

Toskańska jesień



To wiosna czy jesień? Jak Wam się wydaje? Jesień toskańska mili Państwo! To co doprowadzało mnie do szału, kiedy musiałam walczyć z warszawską szarugą, teraz mogę podziwiać "za płotem":)
Mijają ciepłe dni, znów w południe jest ponad 2o stopni.
- Idziemy na spacer? - proponuje Mario.
- Gdzie? - pytam - to znaczy buciory czy szpilki? 
- Nie masz nic pośredniego? - patrzy z pobłażaniem. - Po polach biegać nie będziemy. Zostawimy samochód w Sant'Adriano i pójdziemy dalej szosą, przed siebie.
- Świetnie!



Idziemy więc szosą, ot tak bez celu. Przystajemy przy ruderze, która kiedyś musiała być pięknym domem z kamienia. Nagle dostrzegamy, że przed domem stoi stare, przechodzone punto. Obok starszy pan, który coś podjada. Nie wiemy czy wycofać się, czy iść dalej i szwendać się bez pytania po czyimś domostwie.



- Salve! - pozdrawiamy mężczyznę.
- Ja tu kiedyś pracowałem - odpowiada - żyła tu liczna rodzina. Dobrze im się żyło. Patrzcie państwo, kiedyś pełen życia teraz taki opuszczony. Proszę migdałów spróbować - wyciąga torebkę pełną brązowych orzeszków - dobre, świeże. To mojego syna, z Sycylii. Smakują? 
- Pyszne, rzeczywiście - przytakujemy. 
- Pan kupi! Tak synowi ciężko na tej Sycylii, uprawy ma, to ja pomagam jak mogę. Widzą państwo  - otwiera bagażnik i prezentuje gąsiorki z oliwą - gaje oliwne też ma. Dobrą robi oliwę. 
Wymieniamy spojrzenia. Staruszek koniecznie chce nam coś sprzedać. 
- Oliwa nam się akurat skończyła. - szepczę Mario na ucho.
- Po ile ma pan tę oliwę? 
- Po 10 euro za litr. Dobra! Bardzo dobra! Będzie smakować.
- Widzi pan wyszliśmy na spacer. Nawet pieniędzy ze sobą nie mamy. Niech pan zaczeka. 
Schodzimy znów do samochodu po portfel. 
- Co myślisz? Kupujemy? Tylko żeby nie było jak z cytrynami pod Neapolem.
- Weźmy. Pół życia na Sycylii spędziłem, ciekaw jestem jaka ta oliwa. 
- Nie ma pan mniejszych butelek, tylko te gąsiorki po 5 litrów?
- No nie, mam, ale pan bierze! Mówię, że dobra!
- Nie, nie jednak 5 litrów to nie, gdyby pan miał mniejszą ...
Tu mężczyzna wyciąga 2 litrową butlę, która całkiem przypadkiem ostała mu się, niby już obiecana komuś innemu, ale my tacy mili to nam sprzeda. 

Ten dialog mogłabym kontynuować jeszcze przez dwie strony, bo jak się dwie gaduły zejdą to i o Sycylii i o rodzinie i o przeszłości mogą bez końca. Dlatego prezentuję go w telegraficznym skrócie.


- Szczyt absurdu! - mówi Mario, gdy znów jesteśmy na szosie.
- ???
- Pojechaliśmy na spacer w toskańskie góry a wrócimy z sycylijską oliwą!

Butelka ląduje w samochodzie, my idziemy dalej. Kolorowo słonecznie, w winnicy zbierają winogrona, jesień ...


VENDERE - to znaczy SPRZEDAWAĆ.

2 komentarze:

Drukuj