czwartek, 10 października 2013

"Hulali po polu ...."


Jednym z moich marzeń do zrealizowania już tu w Toskanii było urządzenie dużego przyjęcia dla znajomych i przyjaciół Włochów. Wyobrażałam sobie długi stół, najlepiej pod gołym niebem, zastawiony jedzeniem, muzykę i tańce przed kamiennym domem, piec buchający gorącem i wyskakujące z niego pizze. I w tym roku, nieświadoma jeszcze, że moje toskańskie życie właśnie zaczynało się naprawdę, spełniło się i to marzenie.


Zajęta porcjowaniem pizzy, rozemocjonowana zatrzymałam się na chwilę, ogarnęłam wzrokiem otoczenie i aż chciało mi się płakać ze wzruszenia. Moi goście - doborowe włosko polskie towarzystwo - siedzieli przy długim stole, przed kamiennym domem, tańczyli i śpiewali do rana. Noc niezwykła na zawsze pozostanie w pamięci. Więcej pisać nie będę, bo impreza była zamknięta, zatem coś takiego jak "ochrona danych osobowych" - tak to oficjalnie nazwijmy - nie pozwala mi na ujawnianie barwniejszych szczegółów. W każdym razie jeszcze przez długie miesiące, a może nawet lata będziemy mieli co wspominać.




Już tęsknię za latem i kolejnymi takimi przyjęciami! Choć z drugiej strony muszę przyznać, że Włosi lubią nas odwiedzać niezależnie od pory roku. Już się wszyscy zapowiadają na wspólne biesiadowanie w nowym domu, deklarując jednocześnie swoją pomoc przy przeprowadzce:)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Drukuj