czwartek, 12 września 2013


 Wczoraj o 12.00 staliśmy znów przed szkołą i przebieraliśmy nogami, niecierpliwie wypatrując chłopców. Chcieliśmy jak najszybciej usłyszeć co nam mają do opowiedzenia. Obydwaj wybiegli z uśmiechami na twarzy!
- Fajna ta szkoła! - powiedział Tomek. 
- Łatwizna! - zapewniał Mikołaj.
A ja z każdym ich entuzjastycznym słowem czułam jak ulatnia się ze mnie stres pierwszego szkolnego poranka. Potem były opowieści o kolegach, paniach, zwyczajach, trudnościach językowych, gadali jeden przez drugiego! Potem obowiązkowy telefon do Babci w Polsce, która mimo, że daleko, przejęta była nie mniej od nas!:)


A dziś było już łatwiej, stresu właściwie żadnego. Panie wciąż uśmiechnięte, chłopcy witani wylewnie przez kolegów i koleżanki. 
Ubawił mnie rano Massimo, który jak tylko mnie zobaczył natychmiast pospieszył z opowiadaniem nowin z "drugiego obiegu":)
- Kojarzysz siostrzenicę Cristiny? 
- Tak, chodzi z Mikołajem do klasy.
- No właśnie! Wczoraj kiedy wróciła ze szkoły, opowiadała w domu, że ma w klasie nowego kolegę - Polaka, i że się w nim zakochała, a w ogóle to zakochała się w nim już cała klasa.
Śmiechu było w barze co niemiara  :)) Grunt, że chłopcy już są rozpoznawani i wzbudzają pozytywne emocje! 
O szkole jeszcze dużo opowiem, bo różnic między włoską a polską jest mnóstwo, poczynając od zeszytów, różnicach w kaligrafowaniu literek, rozkładzie lekcji, na programie kończąc.

Na koniec pokażę Wam jeszcze zdjęcie z dzisiejszego poranka. Droga do szkoły jest długa, korków nie ma, ale są za to piękne widoki i niespodzianki takie jak ta:

 

Miłego dnia! 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Drukuj