poniedziałek, 17 czerwca 2013


Nello dzwoni raz na tydzień. Dopytuje nieśmiało kiedy będziemy. Zasypuje mnie miłymi słowami, że czasem odbiera mi mowę. Wiem jak bardzo czeka na nasz przyjazd, a może nie wiem ... może sobie nawet nie wyobrażam jak ubarwia to jego życie. 
Już go widzę jak podjeżdża swoim quadem, zwykle w porze kolacji. Przystaje nieśmiało. Po czym schodek po schodku, zachęcany przez nasze ciepłe słowa i kuchenne zapachy, przybliża się zawstydzony, przepraszając i tłumacząc, że on tylko na chwilkę, że nie chce przeszkadzać, że zaraz sobie pójdzie, bo w domu czekają na niego z jedzeniem.
A potem siada z nami przy stole. Dostawiamy nakrycie. Za wino dziękuje, bo mu szkodzi, ale tym co na talerzu chętnie się częstuje. Widać jak mu dobrze... A nam miła jest świadomość, że w tak prosty sposób możemy kogoś uszczęśliwić. Opowiada nam o rodzinie i  jej koligacjach, o życiu na wsi toskańskiej, o ciężkiej pracy, o swojej młodości. Ja odwdzięczam się opowieściami o Polsce, o moim dzieciństwie, o wszystkim co przyjdzie do głowy. Mało kto słucha z taką uwagą jak Nello. Jest autentycznie ciekawy, jakby chłonął całym sobą każde słowo, które do niego dociera. 
W końcu, kiedy wieczór robi się późny, niechętnie podnosi się od stołu.
- W domu będą się gniewać - mówi przestraszony.      


Kiedy wyjeżdżamy, mówi, że robi się pusto w jego życiu. Czy można usłyszeć coś piękniejszego? 

Za kilka dni pewnie znów zadzwoni.
FARE FELICE - to znaczy po włosku USZCZĘŚLIWIAĆ

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Drukuj