wtorek, 18 czerwca 2013

- Mamusiu, ale jak przyjedziemy do Lutirano, to od razu po wypakowaniu walizek jedziemy do Lorenzo? - pyta Tomuś. 
- Od razu ... od razu ... - odpowiadam.
- To dobrze ...



Spragnione są dzieci toskańskiego świata nie mniej niż ja. Temat Italii przewija się co chwilę: przy obiedzie, na spacerze, przed snem i po otwarciu oczu o poranku, a ilekroć siadamy wszyscy razem do stołu, natychmiast improwizuję intensywny kurs włoskiego. 

stanowisko uniwersytetu w Gruzji
Weekend minął w wyjątkowo miłej atmosferze, aktywnie, dedykowany głównie dzieciom. Zaczęliśmy z pompą już w piątek - wspólną imprezą urodzinową chłopców, która była nadzwyczaj udana, dzieci dziękowały mi kilkakrotnie. Sobota upłynęła pod znakiem pikniku naukowego na stadionie narodowym, a niedziela już rodzinnie, spokojnie, spacerowo. Cokolwiek jednak by się nie działo wokół nas, myśli są już 1600 km stąd. Jeszcze cicho, jeszcze nieśmiało, rodzą się nowe pomysły, plany, marzenia. Mówimy szeptem, półsłówkami, jakby brakowało odwagi, jakby słowa mogły zdmuchnąć, to co mimo dystansu jest już tak blisko.  



Płonąca ręka Tomka
Kawałek murawy na płycie stadionu i głupie złudzenie optyczne;)
"Odpoczynek" w cieniu:)
 DESIDERARE - to znaczy PRAGNĄĆ

4 komentarze:

  1. Samych radości dla chłopców i najważniejsze... Spełnienie tego jedynego marzenia jak najszybciej ;-) A to już dla Was wszystkich :-)

    PS. A do Toskanii mam nadzieję, namówić na wyjazd i mojego M. W końcu marzenia trzeba spełniać. Prawda? ;-) A Ty mnie jeszcze w tym upewniasz i motywujesz.

    OdpowiedzUsuń
  2. nie widze owego zludzenia

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo to mile usłyszeć takie słowa! Marzenia trzeba spełniać!

    Na zdjęciu nogi Mikołaja wydają się być moimi:) Przy pierwszym zerknięciu oczywiście!:)

    OdpowiedzUsuń
  4. pierwsze zdjęcie bajka och jak marzy mi się takie leżenie na belce siana...mm... już czuje ten zapach...zobaczysz jeszcze sie spełni wasze pragnienie

    OdpowiedzUsuń

Drukuj