wtorek, 4 czerwca 2013

koniec lata 2012


- Tomek powiedział mi, że chciałby z Warszawy tylko swoje zabawki. - zdawał relacje Nello. - Zostańcie więc i nie wyjeżdżajcie!
- Jak ci powiedział? ale Tomek? - nie mogłam zrozumieć o co chodzi.
- No tak! Powiedział, że nie chce wracać do Polski, że pojechałby tylko do domu zabrać niektóre swoje zabawki, a potem szybko wrócił tu i został na zawsze.
- Żartujesz? - dociekałam.

Moje zdziwienie wynikało z tego, że dzieci nie ośmielały się jeszcze wypowiadać po włosku tak złożonych myśli. Niestety nawet ja sama, mimowolnie działałam na nich jak hamulec. Może świadomość tego, że słyszę, że mogą popełniać błędy skutecznie ich blokowała. Jednak okazało się, że zostawieni sami sobie świetnie dają radę.
Takich sytuacji było oczywiście więcej, najczęściej Mario donosił mi, że chłopcy mówili to czy tamto  i kiedy odkryłam jak dużo potrafią, radość moja była ogromna.

Chłopcy mają bogaty zasób słów, bo uczymy się systematycznie, ale przez długi czas ograniczali się do prostych zwrotów:
- Mario guarda! (Mario popatrz)
- Vieni con me! (chodź ze mną)
- Aiutami! (pomóż mi)
Potem były okrzyki piłkarskie: Mano! (ręka), Palo! (słupek), Fuori! (aut), Calcio di rigore! (rzut karny), itd....   
Jak widać osłuchanie się z językiem od najmłodszych lat teraz zaczyna przynosić efekty. Jeszcze jedna rzecz mnie zaskakuje - dzieci same przypominają mi o lekcjach włoskiego, same dopytują co i jak powiedzieć. Taki niby drobiazg, a dodaje skrzydeł.
Już nie mogę się doczekać kiedy porozmawiamy sobie swobodnie w języku Dantego:) ROZMAWIAĆ to po włosku PARLARE.


1 komentarz:

  1. wow chłopaki to zdolne bestie :D widaćteż tęsknią za Waszym krajem

    OdpowiedzUsuń

Drukuj