wtorek, 11 czerwca 2013

O tym jak Mikołaj został długowłosym

Czy Mikołaj chce mieć długie włosy? To twój pomysł czy jego? Te i inne pytania powtarzają się nagminnie. Z uporem maniaka tłumaczę co i dlaczego. 
A wszystkiemu tak naprawdę winna ospa i Toskania:)

W piątek dokładnie tydzień przed wyjazdem do Toskanii, dzieci jak zwykle przywędrowały rankiem do naszego łóżka. Tomek odwrócił się pleckami i jeszcze na krótką drzemkę przytulił się do mojej poduszki. Wtedy zobaczyłam na jego szyi okazałą krostę! Nie było wątpliwości!
- Ospa!!!! - krzyknęłam - Mikołaj??! Pokaż się!
Zaczęłam gorączkowo oglądać Mikołaja z nadzieją na znalezienie podobnej krosty, by choć chorowanie skumulowało się w czasie.
- Jest!!! - krzyknęłam. I rzeczywiście była, równie dorodna jak Tomkowa. 
Chłopcy rozchorowali się zgodnie, "na trzy cztery". Zaraz zaczęłam kalkulować w jakim stanie będą po tygodniu i jak bardzo zapryszczonych będziemy wieźć do Włoch. 

Przez tamten tydzień było tak:



Kanapa, koc i swędzenie...
Zawsze przed wyjazdem do Toskanii zaliczaliśmy rundę po dentystach, fryzjerach i innych podobnych przybytkach, by na wakacje być w formie i oczywiście ładnie wyglądać na zdjęciach. Z fryzjerem czekało się zwykle do ostatniego momentu. Tamtego roku jednak ten punkt przygotowań, przynajmniej jeśli chodzi o dzieci, musieliśmy wykreślić, bo krosty ledwo przyschły. Chłopcy zwykle ostrzyżeni na króciutko przed letnim sezonem, tym razem pozostali mocniej opierzeni. 

Ospa w ich wydaniu miała na szczęście łagodny przebieg i już po 8 dniach spakowaliśmy się i ruszyliśmy na południe, gubiąc po drodze odpadające strupki. 

I tak zaczęły rosnąć włosy Mikołaja. Po ponad miesięcznych wakacjach stwierdziliśmy, że im dłuższe włosy, tym Mikołaj ładniej wyglądał. A że miłością wielką do fryzjerów nie pałał, dlatego włosom daliśmy święty spokój.

Już całkiem długie


Teraz są naprawdę długie, budzą zazdrość dużych i małych, zwłaszcza u płci przeciwnej. Co jakiś czas podpuszczamy Mikołaja czy chce obciąć czy nie, ale widać dobrze się czuje w tym nieco elficki wydaniu, bo na nasze prowokacje reaguje stanowczym NIE! I nie ukrywam, że bardzo się z tego cieszę:) Nie straszne są mu nawet komentarze mało taktownych dorosłych, którym czasem trudno zrozumieć, że Mikołaj to Mikołaj, mimo długich włosów.

Lato 2012
- Mamooooo!!! Mikołaj obciął sobie włosy!!! - Tomek podnosi alarm.
- O nieee! Coooo? Ale jak???
Stoję jak słup soli, a Paweł biegnie do domu zobaczyć jakie straty poczynił sobie Mikołaj na głowie. 
Ufff tylko grzywka, cięcie zdecydowane, "na abbę". Ma chłopak gust, nie ma co! 
Dobrze, że włos nie ręka - odrośnie! A swoją drogą ... nie daleko pada jabłko od jabłoni. Ja byłam znacznie starsza, kiedy taki pomysł strzelił mi do głowy i cięcie też było bardziej radykalne:)

WŁOSY to po włosku CAPELLI:)


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Drukuj