środa, 12 czerwca 2013

- Czy będziesz mógł poświęcić mi latem trochę czasu? - zapytałam Mario podczas jednej z ostatnich naszych pogawędek na Skype. - chciałam trochę o tobie napisać, już ci kiedyś mówiłam. Tak gadamy, gadamy i nic. 
- Ty naprawdę myślisz, że to będzie ciekawe?
- A nie?
Mario śmieje się kokieteryjnie.
- Napiszę tylko to co pozwolisz, żadnych sekretów upubliczniać nie będę. Obiecuję!
- Gdzie zaczniemy?
- Cofniemy się do lat 50-tych. Do twojego dzieciństwa, uwielbiam ten klimat, a ty pięknie opowiadasz.
- Moje dzieciństwo to wieś zabita dechami, to handel wężami, ryby łowione w rzece, psoty, żarty... To obserwowanie mamy robiącej pastę, to pokonywanie swoich lęków, to czarno biały telewizor.
- Telewizor nie robi na mnie wrażenia, zapomniałeś gdzie dorastałam. Jestem młodsza od ciebie o ćwierć wieku, a jednak moje dzieciństwo to też czarno biały telewizor.  
......



Udało mi się znów sprowokować Mario do bajania, które jednak niespodziewanie zostało przerwane. Stan zdrowia jego mamy nagle się pogorszył. Wymieniamy tylko krótkie maile, w których on informuje mnie o jej stanie. Potrzymajcie za nią kciuki!  

DZIECIŃSTWO to po włosku INFANZIA.
 ____________________________________________________________
I jeszcze dodam, że właściwie dziś posta miało nie być, bo inne przykre wydarzenie wbiło mnie w ziemię. Ale potem stwierdziłam, że nie będę o tym pisać, bo wśród tysiąca życzliwych znajdzie się jeden nieżyczliwy, więc po co ma ręce zacierać. Idźmy do przodu! 
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Drukuj