wtorek, 14 maja 2013


La Colombaia to znaczy gołębnik - tak nazywa się jedna z naszych ulubionych restauracji w Marradi. To było pierwsze miejsce, które pokazał nam Mario. Nie łatwo do niej trafić, bowiem znajduje się na wzgórzu kilka minut drogi od centrum miasteczka. Przy głównej drodze stoi tylko jedna, skromna reklama, którą łatwo przegapić. "Sotto il cielo di Marradi" - czyli pod niebem Marradi - tak głosi hasło reklamowe. 

Rzeczywiście stary, kilkusetletni, kamienny dom, gdzie mieści się restauracja usytuowany jest na jednym z pagórków, skąd widać całą panoramę miasteczka. Stoliki latem ustawione są na zewnątrz, w cieniu starych drzew. Do Colombai przychodzi się nie tylko ze względu na doskonałą kuchnię, ale też właśnie dla tego widoku i dla doborowego towarzystwa. Wszyscy zaczynając od właścicielki, przez kelnerki, a kończąc na kucharzu są prawdziwymi osobowościami i to oni czynią to miejsce wyjątkowym. Czarny labrador kręci się w pobliżu, przy stoliku zawsze ci sami starsi panowie oglądają telewizję, jedzą i rozmawiają, w oddali słychać przejeżdżający pociąg.



Kiedy jechaliśmy tam pierwszy raz Mario zapewniał nas, że kucharz Andrea to mistrz w swoim fachu. Oczywiście nie mylił się ani trochę, miejsce pokochaliśmy od pierwszego dania. 

Menu zmienia się w zależności od pory roku, ale wszystkie potrawy warte są grzechu. Do naszych ulubionych należą: filetto alla colombaia, sałatka z rukolą, świeżymi prawdziwkami, parmezanem i balsamico, spaghetti z truflową nutką, trippa i jeszcze wiele innych.

Marzec 2010

Żeby podkreślić jak wyjątkowych poznajemy ludzi przytoczę pewne zdarzenie. Pamiętam kiedy przyjechaliśmy w marcu 2010 roku do Marradi, wtedy to były zaskakujące i rekordowe śnieżyce. Miasteczko było pogrzebane pod siedemdziesięciocentymetrową warstwą śniegu. Wszystko było pozamykane na głucho, a my byliśmy wykończeni po dwóch dniach w podróży i wściekle głodni. Już z drogi dzwoniłam do Mario by dokonał cudu i znalazł jednak w okolicy jakąś czynną restaurację. Kiedy nasz przyjaciel zatelefonował do Andrei, ten poinformował go, że restauracja jest zamknięta, ale w związku z tak wyjątkową sytuacją on przyjdzie, otworzy dla nas restaurację i coś dobrego nam przygotuje. Tłumaczył się przy tym i przepraszał, że nie wszystkie dania z karty będą dostępne. Oczywiście kolacja była doskonała jak zwykle, a my byliśmy oczarowani tą uprzejmością, serdecznością, z którą dopiero zaczynaliśmy się oswajać.    

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Drukuj