poniedziałek, 1 kwietnia 2013

Tęsknota za wiosną

Wieczór niedzieli wielkanocnej na warszawskim Grochowie
Tak smutno, depresyjnie, już przestała mnie śmieszyć ta anomalia pogodowa,  nie umiem już brać tego na wesoło. Gdyby to był grudzień, rozpływałabym się w zachwytach. Trudno się jednak zachwycać zimą, która trwa już prawie pół roku! Pierwsze śnieżne zdjęcia zrobiłam pod koniec października, a dziś mamy już kwiecień... To odbiera nadzieję i optymizm...  
Tomuś czyta przed snem Królową Śniegu, nomen omen ... szkolna lektura kwietniowa, okazała się być bardzo na czasie, ja zaczynam rozważać wyklejenie okien fototapetą. Oczywiście nie muszę dodawać, że w takich okolicznościach tęsknota za toskańskim domem staje się nieznośna, zaczyna fizycznie boleć. I choć nawet tam wiosna w tym roku kaprysi, to jednak zieleni nie skąpi, drzewa kwiatami obsypuje, strzela pąkami magnolii, temperatura dwucyfrowa na plusie ... czegóż chcieć więcej?



Wczoraj kiedy śnieżyca w Warszawie osiągnęła apogeum, wyszłam na balkon i nagrałam dla Mario krótki filmik, bo przecież inaczej chyba by mi nie uwierzył, po kilku minutach przyszła odpowiedź, również w formie filmiku, odpowiedź jakby z innej planety, z innej bajki, był tam trawnik zielony przed domem, nakrapiany bogato stokrotkami, było niebo niebieskie i słońce i krzewy kwitnące ...

nieba mojego toskańskiego mi brak ...
Uczę dzieci miesięcy po włosku:
"... Marzo con acqua e sole.
Aprile profumo di viole..."

Kwiecień to po włosku APRILE.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Drukuj