poniedziałek, 29 kwietnia 2013



Rok temu byłam już w podróży... Rok temu odliczałam godziny i mijane kilometry. Niestraszne mi były kaprysy toskańskiej pogody. Radość, że za chwilę otworzę drzwi kamiennego domu wypełniała mnie po końcówki włosów.
Dziś jestem tu... czyli nie tam, gdzie być powinnam. Ile już razy napisałam to zdanie na blogu???
O smutku publicznie opowiadać nie lubię, ale czasem przygniata mnie tak silną falą, że nie umiem tego okiełznać. Wylewa się ze mnie obficie łzami, myślami, słowem. Kiedy milczę, nieme łkanie rozrywa mnie od wewnątrz, powstrzymywane emocje bulgoczą jak lawa w czynnym wulkanie. Tęsknota osiąga apogeum. 
Za nią idzie złość na wszystko i wszystkich. 
I gdyby choć temu warszawskiemu życiu towarzyszyło więcej szczęścia, radości, by życzliwość była bardziej popularna. Kiedyś byłam przekonana, że mam szczęście do ludzi. Dziś już nie mogę tego powiedzieć. Czas zweryfikował moje przekonania. 
Choć oczywiście jest garstka, która cierpliwie mi kibicuje i powtarza - będzie dobrze, uda się, już za chwilę!

MIEĆ SZCZĘŚCIE to po włosku AVERE FORTUNA.
Ukochana dolina na przełomie kwietnia i maja.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Drukuj