piątek, 5 kwietnia 2013

Kwiecień się burzy


Kwietniowa toskańska burza, świat drży w posadach, potoki spływają z nieba i dają życie zieleni...
A potem ten świat obmyty pławi się w soczystych barwach, powietrze zapachem odurza, delikatne zbitki pary, jak strzępy waty wiszą nad świeżo zazielenionymi lasami. Popołudnie łagodnie ciepłe, bezcenne, niezapomniane, tam ...

Potem przychodzi Katia i częstuje smażonymi piadinami, Stefano podziwia mój aparat fotograficzny, wymieniamy profesjonalne uwagi jak przystało na amatorów. 
Oddycham głęboko. Narzucam sweter na ramiona, bo jeszcze kwiecień, po burzy ciut chłodno...




Z takich drobnych wspomnień składa się moje toskańskie marzenie ... z kwietniowej burzy, z lipcowych spacerów i stóp moczonych w strumyku, z piłki skaczącej między nogami chłopców, ze ślimaków niszczących mój zagon z kwiatkami, z zapachu ginestre i lip czerwcowych, z tak miłego dla ucha dźwięcznego, włoskiego gwaru, kiedy spotykamy się z przyjaciółmi...





Słówko na dziś to IL TEMPORALE - BURZA, która przecież nigdy nie trwa wiecznie...



6 komentarzy:

  1. Uwielbiam czytać jak to wszystko opisujesz :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Przpraszam, ze pytam Panią o to.... to z pewnością nie jest miejsce, ale.... czy moglaby Pani podać nazwy jakichś fajnych, ale nie tandetnych, bardziej w stylu retro, ubranek dziecięcych. Hiszpania, Francja mają takich całkiem sporo, a jak to jest we Włoszech????
    Pozdrawiam, Ola

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :)
      We Włoszech mnóstwo jest małych sklepików tego typu, często z różnymi markami.
      Proszę popatrzeć też tu: http://www.sarabanda.it/it/collezioni-vestiti-ragazzi
      http://www.ilgufo.it/home.html
      OdpowiedzUsuń

      Usuń
    2. BAAAAAAAAAAAAAAAAAAAARDZO DZĘKUJE. JEST PANI NIEZWYKLE MIŁA

      Usuń
  3. hmm.. i pomyśleć że kiedyś nie lubiłam burzy a teraz tęsknie za nią....

    OdpowiedzUsuń

Drukuj