niedziela, 21 kwietnia 2013

Jeśli tęsknisz? Gotuj i pisz! 
Gotuję więc i piszę, ale dalej tęsknię, nawet jeszcze bardziej, doprowadza mnie do łez wszystko, nawet program kulinarny dwóch Włochów, nawet czytanie książki kucharskiej.
Dziś ujmuję moją tęsknotę na talerzu - zupa z ciecierzycy z pastą rodem z Florencji. 

Ciecierzycę moczymy całą noc, ja moczyłam nawet trochę dłużej. Potem w tej wodzie (osolonej) gotujemy (gotowałam godzinę).
Na oliwie podsmażamy czosnek (dwa ząbki w całości, jeśli większe, można przekroić na pół) i gałązkę rozmarynu. Dodajemy ugotowaną ciecierzycę chwilę podsmażamy razem, wyciągamy czosnek i rozmaryn ( można później) i zalewamy wodą z gotowania ciecierzycy. Dorzucamy dwa większe lub trzy mniejsze pomidory, bez skórki, pokrojone na kawałki i gotujemy. Jeśli trzeba dolewamy trochę wody. Doprawiamy do smaku solą i pieprzem. Potem część miksujemy, żeby zrobiła się bardziej zawiesista, ale niezbyt gęsta. Na koniec dodajemy pastę - ja dodałam jak w oryginale miniaturki penne. Chwilę obgotowane w wodzie, potem dodane do zupy i tu "dogotowane". Na koniec jeszcze kilka kropel oliwy do smaku i natką pietruszki. Tym sposobem w sobotnie południe przynajmniej moje kubki smakowe przeniosły się na chwilę do Florencji.  


Smacznego!

Słówko na dziś - I  CECI - czyli właśnie CIECIERZYCA. 

3 komentarze:

  1. :) tak :) pasta to pasta:) !! w Polsce zwana makaronem tudzież kluskami:)

    OdpowiedzUsuń
  2. haha jak dobrze że jestem po obiedzie :P

    OdpowiedzUsuń

Drukuj