niedziela, 14 kwietnia 2013

O winie!


Dzisiejszy artykuł dojrzewał w "roboczych" przez kilka miesięcy i właściwie nie umiałam go skończyć, trudno mi było oddać słowami mój entuzjazm dla tego trunku. Właściwie wciąż nie jest skończony, na pewno nie jeden raz o winie będę tu wspominać, bo to wdzięczny temat, niewyczerpany ...


Uznałam jednak, że czas opublikować opublikować artykuł, kiedy to w ostatnich dniach przeczytałam informację o śmierci Franco Biondi Santi. Największe portale winiarskie, znajome winnice zaczęły rozpisywać się o wielkiej stracie w świecie wina. Franco Biondi Santi zmarł w wieku 91 lat, był przez wszystkich uznawany za "strażnika" słynnego Brunello di Montalcino, jednego z najbardziej rozpoznawalnych win na świecie. Brunello znają chyba wszyscy, nie tylko znawcy. To właśnie w winnicy należącej do jego rodziny narodziło się to wino, stworzył je dziadek Franco około 1870 roku.

Nad morzem kiedy upał doskwiera, białe frizzante jest pieszczotą dla podniebienia...
Jedno z najlepszych win jakie piliśmy w Italii, w pewnym opactwie w Marche.
nieodzowne... nieważne czy w kryształowym kieliszku w dobrej restauracji, czy w plastikowym kubeczku na pikniku nad rzeką
Novello czyli włoska odpowiedź na francuskie Beaujolais
Mogłabym godzinami siedzieć w winnicy i słuchać opowieści o robieniu wina, degustować przy akompaniamencie bajania winiarzy, podziwiać kolory, wdychać jego aromat. Ludzie, tacy jak Francesco, czy jak właściciel Fattorii Parri to prawdziwi pasjonaci, z każdego ich słowa bije ogromna miłość do tego, co robią. 

motto, które przyświeca pracy Francesco
Wino ... wino ... wino ... ambrozja... nektar...
Książki o nim całe napisano, więc cóż ja właściwie mogę dodać?!
Kochamy wino, umiemy docenić te dobre, ale prawdziwymi znawcami bym nas nie nazwała. Nie gardzimy i tym kupowanym w cantinach na litry. Zaopatrujemy się zwykle w duży baniak i rozlewamy sami do butelek. Na wino zacniejsze jeździmy do Francesco, bo tam wino inaczej smakuje, atmosfera jego uwielbienia, niemal kultu uderza od progu.
 

Wino do posiłku jest niezbędne, podnosi smak potraw, tak jak pewne przysmaki wynoszą na wyżyny smak wina. Wino kocha jedzenie i jedzenie kocha wino. Wino wprawia w dobry humor. Wino pięknie wygląda, wino ma bogatą historię...




Co tu dużo mówić... ja po prostu kocham wino! Kocham spokojne momenty w miłym gronie, z kieliszkiem wypełnionym czerwoną głębią lub białą frywolnością, odrobina chleba, kropla oliwy, kawałek sera ... nic więcej...naprawdę nic więcej...

Słówko na dziś to KIELISZEK - BICCHIERE:)

1 komentarz:

  1. Ale Cię dobrze rozumiem ;-) A podróż do winnicy jest moim nadal niespełnionym marzeniem...

    OdpowiedzUsuń

Drukuj