środa, 3 kwietnia 2013

Zbieracz trufli


Być zbieraczem trufli! Pomysł Mario na emeryturę i włoskie marzenie Pawła. Rejon wschodnio - pólnocnej Toskanii jest do tego wymarzony. Sprawa wydawałaby się prosta, ot kupujemy psa i idziemy do lasu na poszukiwanie kulinarnego złota. Jednak to byłoby zbyt proste! Na początek trzeba zdać państwowy egzamin, który, do łatwych nie należy i oczywiście za niego zapłacić. Dopiero mając w ręku licencję możemy myśleć o "zawodowym" zbieraniu trufli. Oczywiście pozostaje jeszcze druga ważna kwestia, może najważniejsza - pies! Odpowiedni pies, to kolejny spory wydatek, ale bez tego ... nie ma trufli. 
Massimo, nasz znajomy jakieś dwa lata temu zajął się profesjonalnym zbieraniem, egzamin udało mu się zdać za drugim podejściem, kupił w między czasie szczeniaka i zaczął go przyuczać. Teraz Kira jest już dorosła i ma pierwsze sukcesy na swoim koncie. 


Oczywiście trzeba jeszcze wiedzieć gdzie szukać trufli, znać miejsca wiedzieć na jakim rosną podłożu, kiedy się je zbiera, ale cała ta wiedza sprawdzana jest przecież na egzaminie. 
To piękny i jakże zdrowy sposób na życie.
Mario taki ma właśnie plan na emeryturę, zbierania nauczył go ojciec, który przez lata się tym zajmował. Miał swojego pieska, który - jak wspomina nasz przyjaciel - był dla niego najważniejszy na świecie. Nazywał się Stellina, bo jadł zawsze makaron w kształcie drobnych gwiazdeczek (stellina - gwiazdeczka). Ojciec przekazał synowi swą wiedzę i sekrety o najlepszych miejscach, technice, czasie. Teraz mam nadzieję, że będzie to kolejna rzecz jakiej nas nauczy Mario, miejsca odpowiednie już poznaliśmy!

Słówko na dziś jasne - TARTUFO - trufla



 

4 komentarze:

  1. trufle nie wiem czy je lubie nawet nie jadłam jedynie cukierki o nazwie trufle hehe

    OdpowiedzUsuń
  2. a w Lidlu jest teraz tydzien wloski ;)

    OdpowiedzUsuń

Drukuj