niedziela, 7 kwietnia 2013



A dziś krótka lekcja geografii ...
Większość osób rezerwując wakacje w Toskanii, jest przekonana, że Toskania równa się: słoneczniki, łagodne pagórki, szpalery cyprysów, kamienne posiadłości z rzadka porozrzucane, ciągnące się równymi rzędami winnice i gaje oliwne. Częściowo jest to prawda, ale właśnie tylko częściowo. Jeśli zatem ktoś wybiera się na toskańskie wakacje w klimacie opisanym wyżej musi kierować się najlepiej w rejony pomiędzy Florencją i Sieną albo jeszcze trochę dalej w dół mapy. Wyobrażam sobie jak może być zaskoczony turysta jeśli jedzie z takim nastawieniem i trafi na Garfagnanę, w Alpy Apuańskie albo do wschodnio-północnej części regionu. 

Garfagnana

Wielokrotnie już rozpisywałam się o różnorodności toskańskiego krajobrazu. Dobrze przed takim wyjazdem pomyśleć i popatrzeć wnikliwie na mapę. Toskania to jeden z regionów, który oferuje nam całą paletę atrakcji, morze z wybrzeżem skalistym i piaszczystym, wyspy, jeziora, góry wysokie i łagodne pagórki, rzeki i górskie potoki, poprzecinane wodospadami, miasta znane na całym świecie, nieznane, małe miasteczka, zapomniane wioski i osady, gdzie czas się zatrzymał. Warto zastanowić się wcześniej czego się oczekuje by potem uniknąć rozczarowania.  

wzgórza północno - wschodniej Toskanii

włoskie miasteczko
Trzeba też pamiętać, że ta część pocztówkowa jest oczywiście bardziej oblegana przez turystów, w związku z czym w restauracji menu przygotowane będzie właśnie pod nich, sklepiki z pamiątkami mniej lub bardziej autentycznymi będą kusić nas co kilka metrów. 
Kiedy pojechaliśmy pierwszy raz do Toskanii i trafiliśmy tam gdzie trafiliśmy, czyli do tej części najmniej popularnej, chciałam zobaczyć też tą Toskanię "słonecznikową". Wyedukowana przez przewodnik Pascala, zarządziłam, że jedziemy do Greve in Chianti - do serca regionu, przejedziemy się słynną chiantinianą, pooglądamy cyprysy, słoneczniki, winnice i stare posiadłości. I wiecie co? to była najmniej udana wycieczka w całej naszej włoskiej karierze. Właściwie nie wiem co sobie wyobrażałam, niby było to wszystko co w przewodniku, ale jednak pozostał mi niedosyt. Samo Greve .... hmm o co tyle hałasu?! Ot miasteczko jak miasteczko, dziesiątki ładniejszych widziałam. W restauracji na rynku arogancki kelner podał nam menu po angielsku, zwracając się do nas po rosyjsku, po czym zjedliśmy lasagnę i inne "klasyczne" dania, przejechaliśmy się jeszcze kawałek po okolicy. I wróciliśmy do "domu".  Teraz oczywiście wiem, gdzie się jada i jak się zwiedza, nie ma sensu pchać się we wszystkie rekomendowane przez przewodniki miejsca i z uporem maniaka będę podkreślać - lepiej się zgubić, nawet jak ktoś nie zna włoskiego, warto mieć przy sobie rozmówki, Włosi bardzo entuzjastycznie reagują na próby porozumienia się w ich języku.


Garfagnana w niepogodę.
Wybrzeże południowej Toskanii z Talamone w tle.
słynna biała plaża w Rosignano
Cisza w Cortonie
Widok z murów Volterry
Moja Toskania
Arezzo
Warto też otworzyć oczy i poznać Toskanię mniej znaną. 
Toskania ... właściwie gdziekolwiek się nie trafi i tak uwiedzie każdego...
Przecież jest najpiękniejszym miejscem na świecie... Trzeba tylko umieć to piękno zobaczyć, docenić, zaufać intuicji, zatracić się, pozwolić się ponieść, dać się oczarować...

ESSERE INCANTATO - to po włosku BYĆ OCZAROWANYM...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Drukuj