sobota, 2 marca 2013



Ktoś natchnął mnie ostatnio, abym dla równowagi napisała o tym, co w Italii/Toskanii mnie denerwuje, co mi się nie podoba. Elaboratu z tego nie będzie, ale jednak jest kilka rzeczy, które mnie nie zachwyciły, wbrew oczekiwaniom albo, do których musiałam się długo przyzwyczajać. 
Dziś zatem opowiem Wam o godzinach otwarcia sklepów i restauracji - pomyślicie eee nuda! Ale wierzcie mi - to przydatne informacje, jeśli ktoś zamierza spędzić wakacje we Włoszech.
Żeby Wam to uświadomić zacznę od takiej anegdotki sprzed kilkunastu lat, kiedy to nasze stopy po raz pierwszy stanęły na włoskiej ziemi. Jechaliśmy wtedy na południe Francji, już raz przytaczałam z tej podróży inną anegdotkę i obydwie można podsumować banałem - podróże kształcą:), ale do rzeczy!
Jechaliśmy do Francji przez wiele państw europejskich, bo nigdzie nam się nie spieszyło, w tym oczywiście przez Włochy. W porze obiadowej przejeżdżaliśmy przez południową Lombardię. Każdy laik wie, że kuchnia włoska należy do najlepszych na świecie! Zdecydowaliśmy zatem porzucić autostradę, żeby nie zapychać się kanapkami, zjechaliśmy na ślepo pierwszym lepszym zjazdem i postanowiliśmy zjeść coś prawdziwie swojskiego w typowej trattorii z "ceratą na stole". Było po godzinie 14.00. Mijaliśmy małe wioski i miasteczka, ale wszystko było zamknięte na głucho. Jechaliśmy tak i jechaliśmy, ale nic, cisza jak makiem zasiał. W końcu w "entym" mijanym miasteczku zatrzymaliśmy się przy barze i próbowaliśmy się zapytać czy, coś możemy zjeść, jednak barman poza kawą i kanapkami w lodówce, nie miał nam nic więcej do zaoferowania. Kawę wypiliśmy, za kanapki podziękowaliśmy i pojechaliśmy dalej. Włóczyliśmy się tak chyba 3 godziny, głodni jak wilki i coraz bardziej wściekli. W końcu mówię do Pawła:
 - dzwoń do Michała, on był w podróży poślubnej w Italii kilka miesięcy temu, to na pewno będzie nam umiał to wyjaśnić. 
No i Paweł zadzwonił, a kolega go uświadomił! 
- We Włoszech restauracje zamykają przed 14.00 i otwierają nie wcześniej niż o 18.00, częściej nawet o 19.00! 
Była już prawie godzina 17.00, nie mieliśmy więc cienia szansy na znalezienie otwartej trattorii. Z podkulonym ogonem wróciliśmy na autostradę i na pierwszym napotkanym autogrillu zadowoliliśmy się kanapkami z prosciutto i bazylią. Ale przynajmniej z tej wycieczki wynieśliśmy kolejną naukę! Dowiedzieliśmy się co to jest sjesta!


W Italii, po 13 zamykane są sklepy, urzędy i otwierane dopiero po południu, warto o tym pamiętać!
Kolejna rzecz to centra handlowe, które w naszym regionie, być może dotyczy to też reszty kraju, w poniedziałek otwierane są dopiero o 14.00. O tym też oczywiście przekonaliśmy się na własnej skórze!:)  
Na początku nie mogłam zrozumieć czemu sklepy w Italii mają tak dziwne godziny otwarcia. Oczywiście pomijam sam klimat, to jasne, że w letnie upały, każdy zamyka okiennice i siedzi w domu, nikomu nie chce się robić zakupów w samo południe. Jednak dopiero Mario uświadomił mnie, że upał upałem, ale pewne rzeczy są narzucone odgórnie, przez prawo. Na przykład Franco, który ma bar w Marradi, jeden dzień musi mieć lokal zamknięty, to już jest jego wybór czy będzie to wtorek czy czwartek. To samo tyczy się restauracji. Początkowo nie mogliśmy połapać się w tym dziwnym "rozkładzie jazdy", teraz już znamy na pamięć, który lokal kiedy funkcjonuje:)
Sklepik Felice w Lutirano ma swój rytm - jednego dnia zamknięte po południu, innego otwarte i rano i wieczorem, trzeciego zamknięty przez cały dzień i tak w kółko:)
W zeszłym roku, kiedy byliśmy na zimowych wakacjach w Puglii, zdarzyło nam się przez godzinę szukać czynnej pescherii (sklep rybny), kiedy najbliższa nam - okazała się zamknięta. W końcu poddaliśmy się i zapytaliśmy kogoś z przechodniów. Jakież było nasze zdziwienie, kiedy okazało się, że w Polignano w czwartki wszystkie pescherie są zamknięte! Tamtego dnia na kolację zjedliśmy cielęcinę:)
To jest właśnie jedna z rzeczy, która drażniła mnie na początku. Ja - przyzwyczajona do wielkiego miasta do hipermarketów otwartych nawet nocą, nagle znalazłam się w małej mieścinie, gdzie w ciągu dnia nie kupię nic. Oczywiście wielkie centra handlowe przy dużych miastach są otwarte, ale supermarkety w okolicy wszystkie po 13.00 się zamykają:) Pamiętajcie o tym gdy będziecie w Italii.  
I taka mała refleksja - na początku myślałam - matko! jak to ogranicza i utrudnia życie, ale kiedy się przyzwyczaiłam, dotarło do mnie, że to my, w wielkich miastach jesteśmy więźniami świata, w którym żyjemy, z ilu rzeczy przecież nawet nie korzystamy, ale potrzebujemy mieć świadomość, że gdybyśmy tylko chcieli - wszystko mamy pod ręką.

Słówko na dziś jest ważne - znajdziecie je na drzwiach każdego lokalu, na stacjach kolejowych ecc: ORARIO - czyli właśnie rozkład godzin otwarcia, zamknięcia, odjazdu itd!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Drukuj