środa, 6 lutego 2013


Dzieci to największa pociecha, tylko one mogą przywołać uśmiech, kiedy wszystko idzie źle, dla nich warto wstawać co rano, dla nich zrobiłabym wszystko. Kiedy mogę ich obserwować ganiających po toskańskich polach, to już mi nic więcej do szczęścia nie trzeba. Idealna kombinacja Italia i moje dzieci ... Nie mija dzień by nie padło choć jedno pytanie: czy już znalazłaś szkołę we Włoszech? a dlaczego my musimy ciągle wracać do Polski? A czy z tych wakacji już nie będziemy musieli wracać? Znajdź nam dom w Toskanii ale na wsi, nie chcemy żyć w mieście... itd, mogłabym mnożyć i mnożyć bez końca. Są przy tym nad wiek dojrzali w swoich przemyśleniach, uzasadnieniach, widzą różnice, mają swoje zdanie. Jestem z nich naprawdę dumna i staram się notować jak najwięcej. Będą kiedyś mieli prawdziwą pamiątkę z tych moich wspomnień. 


Przytoczę Wam na koniec ostatni popis chłopców, tak trochę "z innej beczki", nic toskańskiego, ale ten incydent wart jest pomnika!



Niedziela, południe. Szykuję obiad dla rodziny. Zabrakło mi sera fety. Wysyłam więc chłopców (co za luksus mieć duże dzieci) do pobliskiego sklepu  (to też nieśmiała próba odcinania pępowiny). Powtarzam kilka razy: - SER FETA i mirinda dla taty, SER FETA i mirinda dla taty - jak zdarta płyta. Dzieci wychodzą, stół nakryty, goście czekają. Mija trochę czasu, dzieci nie ma. Myślę sobie, że pewnie w jednym sklepie nie było i poszli do drugiego (tak czasem robią). Po chwili dzwoni domofon. -Mamusiu w "zielonym", ani "przy parku" nie było idziemy jeszcze do parku (w parku są korty tenisowe i kawiarenka). - Na korty? - pytam się. Zachodzę w głowę dlaczego po ser feta biedne dzieci odsyłają do baru przy sportowym klubie. - Wracajcie na górę - mówię - to bez sensu!




Dzieci wchodzą, rozbierają się, dają tacie mirindę. Tomuś podchodzi do stołu patrzy na nakrycia i ze zdziwionym wzrokiem mówi:
 - NO PRZECIEŻ SĄ?
- co jest?
- no TO!
- co? 
i w tym momencie pokazuje na SERWETKĘ a ja już zaczynam rozumieć i wybucham szalonym śmiechem jak i wszyscy zgromadzeni przy stole. Moje biedne maluchy szukały SERWETy:) 



I na koniec pytanie: co Mikołaj miał na myśli - pytając mnie w kościele: - Mamo dlaczego starsze panie noszą takie kółka? (odpowiedź jutro, o ile wcześniej nikt nie zgadnie:)

Słówko na dziś to BRACIA  -  FRATELLI:)

3 komentarze:

  1. hej które miejsce blogu zajełaś POZDRAWIAMY:)WIOLA W

    OdpowiedzUsuń
  2. Chyba coś około 60:) Co nie wygląda tak źle na ok 550 zgłoszonych w tej kategorii:) tak się pocieszam:)

    OdpowiedzUsuń
  3. no niezłe te Twoje chłopaki no w sumie ser feta brzmi jak ser weta

    OdpowiedzUsuń

Drukuj