czwartek, 31 stycznia 2013

Dziś miał być post o Lago di Ponte, ale o tym napiszę jednak jutro. Teraz chciałam podziękować kilku osobom za ciepłe słowa, które pomogły mi przezwyciężyć smutki i na pewne sytuacje spojrzeć z dystansem. Ten blog z założenia miał być optymistyczny, co nie znaczy, że zawsze jest sielankowo - jak to w życiu. Nie mam jednak w zwyczaju narzekać, nie lubię, nie widzę sensu, poza tym mam wrażenie, że narzekanie to trochę tak jak czarnowidztwo - ściąga na nas to, od czego chcemy uciec. Nie zawsze przychodzi mi to łatwo, nie jestem cyborgiem, cierpię wręcz na nadmiar wrażliwości, czasem chciałabym usiąść, załamać ręce i płakać z rozpaczy, tylko co by mi z tego przyszło? Nawet jak jest kiepski moment wolę myśleć o dobrych rzeczach, stwarzać wokół siebie przyjazną aurę, w której łatwiej przyjdzie pokonać życiowe przeciwności. 



Tak jak wspomniałam na początku, ktoś wczoraj napisał mi kilka bardzo ważnych słów, które uświadomiły mi, że może rzeczywiście to, o czym piszę, jest przede wszystkim powodem do zazdrości. Ludzie widzą tylko niczym niezmąconą toskańską sielankę, a ja nie "chwalę się" tym, ile to kosztuje wyrzeczeń, poświęceń, ile pracy, jak trudna jest czasami ta konsekwencja w spełnianiu marzeń.  Chyba jednak większość woli czytać o nieszczęściach, niepowodzeniach, wielkich lub mniejszych dramatach, może nie ma popytu na radość i optymizm, widać to nawet w konkursie na bloga.

Jeszcze raz więc dziękuję za wszystkie ciepłe słowa od znanych mi i nie znanych, przywracają wiarę w sens tego co robię. Nie przestanę pisać, póki choć jedna osoba przy porannej kawie będzie się uśmiechać do moich postów.

IL SENSO DELLA VITA - czyli SENS ŻYCIA, to słówko na dziś.

4 komentarze:

  1. hej jest super twój blog głowa do góry:) pozdrawiam wiola w

    OdpowiedzUsuń
  2. Nieszczęścia, krytykanctwo i dzielenie włosa na czworo to taka nasza narodowa przypadłość, wystarczy że zapytasz znajomego:,, co słychać?'' (zwykle jest to zapytanie czysto grzecznościowe) usłyszych od razu całą litanię narzekań.
    Mieszkam w Polsce, jestem OPTYMISTKĄ;). To przykre, że nie potrafimy cieszyć się z sukcesów innych ludzi, to smutne że podbudowują nas cudze nieszczęścia, karmimy się nimi niczym wygłodniałe Harpie:(
    Kocham pozytywne blogi, chcę czytać o tym, że się komuś udaje, że jest szczęśliwy, że realizuje swoje marzenia...a problemy, któż ich nie ma?! Swoim ciepłym, klimatycznym blogiem, obudziłaś na nowo moje marzenia, dzięki Tobie uwierzyłam, że może się udać. Pozdrawiam Ciepło i proszę pisz, dla samej siebie, dla kilku pozytywnych osób, które po pracy uciekają na chwilę do innego, pięknego świata. AnnaMK

    OdpowiedzUsuń
  3. Naprawdę bardzo mi miło, pisać będę, dla siebie i tych pozytywnie nastrojonych,
    a poza tym jest niestety tak jak piszesz, takie to "nasze polskie".

    OdpowiedzUsuń
  4. zgodzę się z Toba nawet jak spojrzeć na blog roku większość osób pisze o chorobach o tym że biednie że źle..i takie blogi maja mnóstwo kulek a te optymistyczne nikną w gąszczu... zamiast szukać szczęścia szukamy smutku nie to żebyśmy byli obojętni na krzywdę nie nie.. ael czytając o takich rzeczach sami wpadamy w dołki... dopiero Ciebie poznaję ale chce czytac za ta własnie radość... i pełen optymizm....

    OdpowiedzUsuń

Drukuj