poniedziałek, 28 stycznia 2013


Był pewien upalny dzień pojechaliśmy na drobne zakupy do Faenzy i zaplanowaliśmy sobie, że jak uporamy się ze swoimi sprawami, to zatrzymamy się na obiad w naszej ulubionej budce (już tu kiedyś o niej wspominałam). Koło południa zmachani i głodni podjeżdżamy pod bar i już każdy się przekrzykuje co będzie jadł, a tam niespodzianka - "La lucciola" zamknięta z powodu urlopu. Natychmiast opuszcza nas dobry humor, bo chcieliśmy jeść właśnie tam, a nie gdzie indziej, bo teraz musimy szukać nowego miejsca, itd. Mario rzuca propozycję, że jakieś 10 km od Faenzy, przed Brisighellą jest chyba fajna restauracja, bo znajomi zachwalali, a on ilekroć jest w patrolu i krąży nocą po okolicy, widzi z daleka rozświetloną wieżę - tak się też miejsce nazywa - La Torre. Jedziemy więc, ale trochę z duszą na ramieniu, skręcamy z głównej drogi tak jak instruuje nas Mario. Jedziemy i jedziemy, a restauracji jak nie było, tak nie ma, Atmosfera zaczyna się zagęszczać, bo robi się późno, zaraz zamkną wszystkie restauracje, a my zostaniemy sami z naszym głodem! Stare powiedzenie mówi Polak głodny polak zły, a nasza rodzinna parafraza wspomnianego - Paweł głodny - Paweł zły (bardzo zły!). - Jesteś pewna, że Mario wie gdzie nas prowadzi? - pyta Paweł przez zaciśnięte zęby.
- Jesteś pewien, że to dobra droga? - pytam Mario lekko przejęta.
- Nie, ale wydawało mi się, że to powinno być tu. - mówi Mario - ale jeśli chcesz to może lepiej zawróćmy, coś długo jedziemy!
- Mario mówi, że może lepiej zawróćmy...
- Zwariowaliście! Jak już tu jesteśmy to jedziemy dalej i tak już nigdzie otwartej restauracji nie znajdziemy! - Pawłowi ciśnienie zaczyna rosnąć!
Jedziemy więc dalej i jedziemy, i nagle za kolejnym zakrętem naszym oczom ukazuje się wieża!
To musi być dobry trop, nadzieja wstępuje w nasze zrezygnowane serca!!! 

 

Podjeżdżamy pod okazały dom, ale nie wygląda na restaurację tętniącą życiem, przynajmniej nie w tej chwili. Wszystko pozamykane, stoły pozsuwane, a przy drzwiach wisi tabliczka "Agriturismo"!
No pięknie!!!! To oznacza, że nawet jeśli jest tu restauracja, to raczej nie funkcjonuje jak normalny lokal. W cieniu przy stoliku siedzą mężczyzna i kobieta, obserwują spokojnie naszą żywą konwersację... W końcu Paweł, któremu już prawie para idzie  z uszu, mówi:
- No to niech teraz Mario coś wymyśli! 
Mario natomiast, nie zastanawiając się długo, rusza do stolika, przy którym siedzi para. My śledzimy z daleka niemą rozmowę, po czym widzimy jak wszyscy wstają, mężczyzna i kobieta znikają w środku, a Mario wraca do nas i mówi: 
- Zrobią nam tagliolini al ragu', fiorentinę, zapiekane ziemniaczki i insalatę, może być? 
Niesamowite!!!
- Ale otwarta jest ta restauracja czy zamknięta? - pytam niewiele rozumiejąc.
-Restauracja otwiera się wieczorem, ale wyjaśniłem jak się tu znaleźliśmy, a oni zaproponowali, że jeżeli nam odpowiada, to mogą nas ugościć i przygotować właśnie to. 
W tym momencie podchodzi do nas mężczyzna, jak się okazuje - właściciel przybytku i zaprasza do stołu, na tył restauracji, na taras widokowy. Wskazuje stolik pomiędzy młodymi drzewkami oliwnymi, podaje wino i pyta czy dania, które zaproponowali nas satysfakcjonują. 




To był jeden z tych momentów kiedy zostaliśmy naprawdę z sercem ugoszczeni i do końca życia będziemy ten obiad pamiętać! Jedzenie było wyśmienite a ilości sprawiły, że z trudem podnosiliśmy się od stołu! Po wielkim półmisku żółciutkiej apetycznej pasty z ragu', wjechała bistecca, nie jedna - DWIE! Patrzyliśmy z przerażeniem i nie wierzyliśmy, że uda nam się z tym uporać. Mario na szczęście nas nie zawiódł i tym razem, jego możliwości w tej dziedzinie, stały się już legendą ale tamtego dnia przeszedł samego siebie!         



Wracaliśmy już spokojnie, w miłych nastrojach, ciesząc się widokami i wspomnieniem tak nieoczekiwanie miłego popołudnia, kiedy wcześniej wszystkie znaki na niebie i ziemi zapowiadały katastrofę:)


Słówko na dziś to OSPITALITÀ - GOŚCINNOŚĆ

I znów słówko o konkursie - niestety Dom z kamienia spadł trochę w wyścigu o pierwszą dziesiątkę, będę Wam wdzięczna za pomoc w przeskoczeniu na wyższe miejsce:) Jeszcze można głosować. 
SMS na nr 7122 o treści A00475 (to jest A zero zero 475), koszt sms to 1,23zł
Dochód z SMS zostanie przekazany na integracyjno - rehabilitacyjne obozy dla dzieci z ubogich rodzin i dzieci niepełnosprawnych.
 Bardzo dziękuję za wszystkie, oddane do tej pory, głosy.   

4 komentarze:

  1. Zagłosowałam i ja dzisiaj,Zyczę powodzenia!
    Joanna z Mazur

    OdpowiedzUsuń
  2. Mario to wasz przyjaciel teraz, ale jak się zaczela wasza znajomosc? przypadek?

    OdpowiedzUsuń
  3. To często zadawane pytanie - jeden ze starych postów trochę o tym opowiada:
    http://domzkamienia.blogspot.com/2012/12/obiecaes-pisac-czasem-ze-mna-pamietasz.html

    OdpowiedzUsuń

Drukuj