sobota, 22 grudnia 2012


Wiecie, że od wczoraj już przybywa dnia, a noce oczywiście będą teraz coraz krótsze? To jest dla mnie pierwsza dobra wiadomość, a druga jest taka, że rok 2013 na przekór wszystkiemu przywitamy w Casaluccio. Do końca nie było wiadomo, nie byliśmy pewni jak potoczą się sprawy, tak, nie, znowu tak, potem jednak nie, może tak, może nie, i w końcu jak szalona ruletka zatrzymało się na TAK. Dziś jeszcze nie pakuję walizek, dziś gotuję kapustę, obmyślam dekoracje wigilijnego stołu i cieszę się polskimi Świętami. Ale za kilka dni znów usiądę przy moim kominku, zjem panettone, znów się wzruszę patrząc na wzgórza ukochane, odwiedzę przyjaciół, którzy każdego dnia pytali mnie kiedy będę, a ja unikałam jasnej odpowiedzi. Dziękuję panie P, to najmilszy prezent:) Nawet dzieci co chwilę mnie pytają - ale czy naprawdę jedziemy? - Jakby się bały jeszcze cieszyć, po ostatnich niepewnościach. - Naprawdę, naprawdę! Już za kilka dni będę znów mogła obnosić się z miłością do tej mojej Italii i nikt mi nie powie, że to głupie czy nienormalne. 



Życzeń klasycznych dziś nie składam, bo jeszcze nie znikam, niemniej życzę Wam miłego, przedświątecznego i leniwego weekendu! 


POWRACAĆ to słówko na dziś - RITORNARE...

1 komentarz:

Drukuj