poniedziałek, 5 listopada 2012

Za dwa tygodnie o tej porze będę się pocić na sali egzaminacyjnej. Już czuję jak mi ciśnienie rośnie i w miarę zbliżania się wyznaczonego terminu moja pewność jeśli chodzi o znajomość języka włoskiego jakoś zaczyna słabnąć. Niby sama sobie powtarzam, że to przecież ostatni, naprawdę trudny poziom, jeśli nie zdam nie będzie wielkiego obciachu, ale jednak .... któż dobrze znosi porażki??? 
Godziny spędzam na nauce, ale nie w tradycyjnym tego słowa znaczeniu, bo czego miałabym się uczyć? Koniugacji? Trybów? Czytam, czytam i jeszcze raz czytam, wynotowuję nowe słowa, dziwne, mało popularne, ciekawe lub nieciekawe (obrzezanie, żołnierska menażka, inercja, itd... itp...), czy będę od tego mądrzejsza? Oby! Dobór literatury nie jest teraz przypadkowy, na tej ostatniej przedegzaminacyjnej prostej dotrzymuje mi towarzystwa Tiziano Terzani. Ciężko wyobrazić sobie lepsze towarzystwo, czy egzamin czy zwykły czas jestem od jego słów zwyczajnie uzależniona, a już czytać go w oryginale to niebagatelna przyjemność! Mój mistrz nad mistrzami Tiziano Terzani mówił, że istnieją dwie formy nieśmiertelności: jedna to książki, druga to dzieci. Jedne i drugie są dla mnie niezbędne do życia i nadają mu prawdziwy sens.



"Mamy umysł i nie używamy go, mamy inteligencję i nie czerpiemy z niej owoców. Co więcej, robimy wszystko, żeby wyprodukować sztuczną."

"Dlatego też sztuka, ta prawdziwa, pochodząca z duszy, jest tak ważna w naszym życiu. Sztuka nas pociesza, przynosi ulgę, wskazuje kierunek. Leczy nas. Nie jesteśmy tylko tym, co jemy, i powietrzem, którym oddychamy. Jesteśmy także usłyszanymi opowieściami, bajkami, które usypiały nas w dzieciństwie, przeczytanymi książkami, muzyką, której słuchaliśmy, a także emocjami, jakich dostarczyły nam obrazy, rzeźby, wiersze." 




Przy okazji tematu dodaję recenzję, którą już w sieci publikowałam:

KONIEC JEST MOIM POCZĄTKIEM – Tiziano Terzani

„Jeżeli mnie zapytasz co zostawiam po sobie, odpowiem, że książkę, która może komuś pomóc ujrzeć świat w lepszym świetle, cieszyć się bardziej własnym życiem, zobaczyć je w szerszym kontekście, w takim, jaki ja teraz czuję tak mocno.“
Zawsze wydawało mi się, że mówienie - „to jest książka mojego życia“ lub „ta książka zmieniła zmieniła moje życie“ jest pompatyczne, egzaltowane i poniekąd nieprawdziwe. Aż nadszedł czas, że muszę swoje poglądy nieco zweryfikować a sceptycyzm odsunąć na margines, znalazłam bowiem książkę, o której mogłabym w ten sposób właśnie powiedzieć! Może nie zmieniła ona diametralnie mojego życia, jednakże śmiało mogę napisać, że dokonała pewnych małych rewolucji w sposobie jego postrzegania. „Koniec jest moim początkiem“ to ostatnia książka Tiziano Terzaniego, włoskiego dziennikarza i globtrotera, moim zdaniem jednego z największych jacy kiedykolwiek stąpali po tej ziemi. Książka ta jest zapisem rozmowy, jaką Terzani odbył z synem w ostatnich dniach swojego życia, wydana została już po jego śmierci.
    12 marca 2004 roku Tiziano napisał do swojego syna Folco: „...A gdybyśmy usiedli codziennie na godzinkę obaj razem, ty i ja, ty zadawałbyś mi wszystkie pytania, jakie zawsze chciałeś mi zadać, a ja opowiadałbym po kolei o wszystkim, co mi leży na sercu? Od historii mojej rodziny po tę niesamowitą podróż, jaką jest życie. Byłby to dialog między ojcem a synem, bo choć tak bardzo się od siebie różnimy, jesteśmy do siebie niezwykle podobni. Byłoby to coś w rodzaju testamentu, książka, z której ty potem zrobiłbyś całość. Śpiesz się, bo sądzę, że zostało mi niewiele czasu...“.
Tiziano Terzani urodził się we Florencji, przez wiele lat był korespondentem Der Spiegla w Azji, był świadkiem wielu światowych przemian, o których opowiada również na kartkach tej książki: był w Wietnamie w czasie wojny, w Pekinie, Indiach, był świadkiem rozpadu ZSRR, chciał być zawsze tam, gdzie jak sam mówi, działa się Historia. Jego opowieść jest porywająca, mądra, ale wolna przy tym od filozoficznych banałów, pełna zdrowego dystansu, pasji i prawdziwego ukochania życia, zabiera w cudowną podróż po świecie pełnym niewypowiedzianego piękna i niewyobrażalnych okropności, po świecie kontrastów i harmonii.       
"Koniec jest moim początkiem" to wywiad – rzeka, szczery i bardzo intymny. To zbiór trudnych pytań i pięknych odpowiedzi, to głos w wielu ważnych kwestiach – historycznych, społecznych, filozoficznych, dla mnie to kodeks, biblia i przewodnik po życiu w jednym!  Polecam całym sercem, ale jednak nie bez cienia zazdrości, bo to jest taka książka, którą chciałoby się schować i całą jej mądrość zagarnąć egoistycznie dla siebie!

„Folco: Tato, co widzisz kiedy patrzysz na świat?
Tiziano: Piękne pytanie. Muszę się zastanowić. Potem ci odpowiem.“

1 komentarz:

  1. .... siedzę w moim warszawskim mieszkanku i czytam Twojego bloga od 2 dni. Trafilam tu przypadkowo szukając informacji o włoskich okiennicach (kto by pomyślał gdzie okiennice mogą Cię zaprowadzić :)). Za kilka tygodni wybieramy sie do Toskanii - pierwsza dłuższa podróż z naszym 10-miesięcznym synkiem a Twój blog jest dla mnie kopalnią wiedzy i powiem Ci, że już miałam zamknąć laptopa ale......."Koniec jest moim początkiem" ..... hmm ...to książka, która wiele dla mnie znaczy, książka mojego życia - choć to trochę pompatyczne i egzaltowane :))
    Lubię Twojego bloga i cieszy mnie, że na świecie jest kolejna osoba, która znalazła swoje miejsce. Pomyślności!!!:)

    OdpowiedzUsuń

Drukuj