piątek, 16 listopada 2012

Wyrazy sympatii i zrozumienia dla mojej włoskiej pasji są niestety rzadsze niż dezaprobata, zazdrość i ogólna krytyka. Niemniej zdarzają się miłe chwile, tak jak wczoraj, kiedy przed szkołą chłopców, ktoś mnie zaczepił i spytał:
- jak tam u was, bezpiecznie? - w pierwszej sekundzie nie zrozumiałam o co chodzi. - W Toskanii - dodaje moja rozmówczyni - podobno powodzie straszne!
- Aaaa tak, tak, rzeczywiście! Ale to nie u nas, tylko na południu regionu. U nas wszystko dobrze! Dziękuję!
I tak mi w momencie ciepło na sercu się robi, że ktoś przy wiadomościach z Włoch o mnie pomyślał, że ktoś, tu w Polsce mówiąc "u Was", nie ma na myśli Warszawy, tylko małą toskańską wioskę.
A na moim podwórku rzeczywiście nic się nie dzieje, tylko ciepły wiatr gna po polu. Wiem to, bo dwie godziny wcześniej zadzwonił Nello - come stai? come va? (jak się masz, jak leci), tęsknimy, kiedy przyjedziecie itp itd. Mówił, że często zagląda do Casaluccio i stamtąd też do mnie telefonował, co było słychać, bo sygnał co jakiś czas zanikał, typowe.

- Jak tam mój domek? - pytam z tęsknotą w głosie, a potem dodaję podchwytliwie - Wyślij mi jakieś zdjęcie - i śmieję się, bo wiem, że pewnie nie będzie wiedział jak to zrobić. Jak mało we mnie wiary!!  Dwie minuty po skończonej rozmowie słyszę delikatny sygnał nadejścia wiadomości, to mms od Nello ... może pierwszy w jego życiu :) Dlatego zamieszczam to zdjęcie na moim blogu, zwyczajne  - niezwyczajne, niemal historyczne :) Moje schody... 

Słówko na dziś CASA - czyli DOM

2 komentarze:

  1. Hmm, mam pytanie dotyczace Waszej organizyacji, sposobu w jaki polaczliscie Polske z Italia, wydaje sie, ze jestescie tam czesto.... a co ze sykola dzieci, Wasza praca... Czy trzeba miec wyrozumialego szefa??? Pracujesz??? Jak to laczysz??? Szczerze Was podziwiam i pozdrawiam!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właściwie każdy długi weekend, ferie, wakacje święta, jesteśmy tam, ponadto zwykle jakiś tydzień w roku szkolnym (dzieci mają motywację by przykładać się do nauki, bo inaczej nie mogłabym robić im nadprogramowych wakacji). Szefem jesteśmy sami dla siebie:) "Pracuję" domu. Wg mnie jeśli czegoś naprawdę mocno się pragnie, wszystko jest możliwe, ale wymaga to nie lada odwagi:)

      Usuń

Drukuj