czwartek, 8 listopada 2012

Saturnia - wyprawa "do wód"



Widzieliście listopad za oknem? Piszę to mając przed sobą warszawski widok, może u Was w innych zakątkach świata pogoda jest bardziej łaskawa. Ja najchętniej nie wychodziłabym z domu, zagrzebałabym się w puchatym kocu z kubkiem kawy i dobrą lekturą. Szary krajobraz mobilizuje mnie do tego, by choć na blogu nie smucić i reszty świata nie dołować. Dlatego dziś będzie tu ciepło, moje wspomnienia jadą na południe, ale nie do rajskiej Puglii, a trochę bliżej, do południowej Toskanii przy granicy z Lazio.



Saturnia - miejsce znane z siarkowych źródeł geotermalnych. Wybraliśmy się tam kiedyś wczesną wiosną. Podróż zajęła nam kilka godzin, ponieważ to najodleglejsza część regionu, patrząc z naszego podwórka. Do Saturni przyjeżdżają ludzie o każdej porze roku, ale myślę, że najwięcej uroku termalne kąpiele mają wtedy, gdy na dworze jest chłodniej, temperatura wody ma zawsze ok 38 stopni. Ci, którzy tu przyjeżdżają mają do wyboru dzikie kąpieliska, tak jak te na zdjęciach, ale też typowy kurort z pełną infrastrukturą. My przestraszeni opowieściami o tym, że nieprzyjemny, siarkowy zapach utrzymuje się na ciele przez pewien czas, jeśli natychmiast po kąpieli, nie potraktuje się ciała klasycznym prysznicem, jedziemy zażyć cudownych kąpieli w kurorcie. Jedna kąpiel nie może trwać dłużej niż 20 min, tak jest napisane na wejściu. Rozbieramy się w przebieralniach jak przy każdym basenie, zakładamy  kostiumy kąpielowe i idziemy moczyć zbladłe po zimie ciała w siarkowych wodach. Pamiętajmy, że to marzec, temperatura na dworze jest wiosenna, ale jeszcze gorącem nie rozpieszcza. Moczymy się jak leniwe hipopotamy, dzieciaki szaleją muszę ich co jakiś czas upominać żeby nie bardzo wynurzały się z wody, mimo zapewnień o zdrowotności tych kąpieli, mam już wizję przeziębienia, mimo, że generalnie w tej kwestii przewrażliwiona nie jestem.





Po kąpieli jedziemy zwiedzić słynne, dzikie kąpielisko i zrobić rozeznanie na następny raz. Miejsce jest rzeczywiście wyjątkowe, w opowieściach znajomych nie było nawet krzty przesady. Na rzece utworzyły się naturalne niecki, wanny, mini baseniki, wymiana wody następuje bardzo szybko, dlatego też jest ona zawsze czysta. Już zaczynam żałować, że byliśmy tacy wygodniccy i wybraliśmy baseny. Tu było tak pięknie, naturalnie, bez betonu, a do siarkowego zapachu nos szybko się przyzwyczaja, poza tym teraz już wiemy, że wystarczy mieć w bagażniku kontener z wodą i mydło i nie trzeba się niczym przejmować. Robimy zdjęcia i z gotowym planem w głowie na następny raz, ruszamy do domu.    





Aby dojechać do Saturni, przemierzyliśmy prawie całą Toskanię, widoki za oknem wynagradzały długą podróż, typowo toskańskie krajobrazy kochają chyba wszyscy. Kilka ujęć z okna samochodu, więc jakość mizerna, ale zawsze oko cieszy...


Mówi się, że kąpiele siarkowe działają na urodę, ha! Mam nadzieję! Na pewno są zbawienne dla skóry i stawów. Jeszcze na drugi dzień po wizycie w termach czuliśmy wewnętrzne ciepło, byliśmy jak ruchome grzejniki, a to była przecież tylko jedna nasiadówka. Przyznam też po cichu, że delikatny zapach na skórze utrzymywał się przez kilka godzin, mimo prysznica:) Jednakże było warto i czekam na następny raz! Wyobrażam sobie, że po kilkudniowych wakacjach, człowiek jest jak młody bóg:)) 




Od dziś wprowadzam pierwiastek edukacyjny na moim blogu. Ponieważ wiele osób pyta mnie o język włoski, a jeszcze więcej chciałoby się go nauczyć, zamierzam dodawać do każdego posta jakieś słówko. Dziękuję pani M, która mnie natchnęła do tego pomysłu:))

Słówko na dziś:  CALDO  co znaczy CIEPŁO 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Drukuj