wtorek, 6 listopada 2012

Tych co mojego bloga czytają regularnie, przepraszam za brak dzisiejszego posta, utknął w "roboczych", bo zamiast go przygotować do publikacji spędziłam uroczy poranek na wycieczce po komisariatach. Jakiś duży pojazd miał wczoraj bliższe spotkanie z moim zaparkowanym samochodem, sprawca nieznany, świadków brak, monitoring nie ogarnął, ręce mi opadły do ziemi, a wiara w ludzi i tak mocno nadszarpnięta ostatnimi czasy, chyba umarła śmiercią naturalną. Na komisariacie oczywiście czułam się jak idiotka, która z takimi głupotami przychodzi i czas zajmuje, ale jak miły pan po spisaniu protokołu wyszedł na oględziny, to pierwsze słowo jakie mu się wyrwało nie było cenzuralne. 
Jutro już będzie normalnie, ale dziś mi bardzo źle...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Drukuj