środa, 14 listopada 2012


Tego lata jedną z ulubionych "rozrywek" chłopców, była wyprawa do sklepu Felice i wypicie chłodnej lipton tea. Ponieważ moje dzieci nie mają gustów smakowych typowych dla ich wieku, gardzą coca colą i innymi bąbelkami, przyzwyczajeni od niemowlęctwa do picia wody, uznałam, że puszka "liptona" nie zrobi wielkiej szkody, nie chciałam być ortodoksem. Wychodzili więc z bottegi zadowoleni, każdy ze swoim przyjemnie chłodnym napojem w ręku, wsiadali do samochodu, otwierali okna, żeby czuć we włosach ciepły wiatr i podrygiwali w rytm ulubionej muzyki.




Listopad 2012
Przeglądam szkolny plecak Mikołaja i znajduję butelkę lipton tea. 
- Mikołaś, a to co? - pytam.
- oj mamo... - Mikołaj robi oczka jak kot w "Shreku".
- po co to kupujesz jeśli masz ze sobą wodę? - mamy zasadę, że tylko jeden dzień w szkole jest "sklepikowy", a ten przypadał dwa dni temu. Poza tym reguły, co można kupić, są jasno określone. 
- Wiesz mamusiu dlaczego to kupiłem? - patrzy na mnie już poważniej - bo chciałem przez chwilę poczuć się jak we Włoszech....
Nie komentuję, nic już nie mówię, tęsknimy... każdy na swój sposób jakoś sobie z tym radzi. 
Kiedy piszę posta o wieczorach u Camuranich, chłopcy zaglądają mi przez ramię: 
- pokaż nam zdjęcia! - proszą
Oglądamy więc razem ich zabawy ze szczeniakami, przyszłymi psami myśliwskimi, fotografie Riccardo, Matteo, Nello, Grazielli... i tęsknimy coraz bardziej...

słówko na dziś jest dość oczywiste  NOSTALGIA  - czyli TĘSKNOTA 
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Drukuj