poniedziałek, 12 listopada 2012


 Skype, październik 2012

- Oglądałem właśnie twoje zdjęcia na blogu - mówi Mario - piękne jest to zdjęcie w winnicy! Jaka szkoda, że nie rozumiem o czym piszesz.
- O was, o nas, o wszystkim, o tym co robiliśmy, co widzieliśmy, o czym rozmawialiśmy i o tym co mi aktualnie w duszy gra i po głowie się telepie. - odpowiadam.
- A może byśmy twojego bloga zmodyfikowali troszkę?
- Co masz na myśli?
- Mógłbym czasem pisać razem z tobą, poza tym my tu we Włoszech też chcielibyśmy poczytać.
- Nigdy o tym nie pomyślałam ale ostatnio Paweł też mi to sugerował, podoba mi się ten pomysł!
- To mogłaby być czasem rozmowa, wspólne wspominanie tego co już było, czasem opowieści moje, wrażenia twoje, to mogłoby się udać.  


- Ja i tak cytuję nasze rozmowy, ale o tym wiesz, mam twoje pozwolenie! - przypominam.
- O czym takim rozmawialiśmy, że jest warte twojego pisania?
- O matko! jest wiele takich momentów! Twoje dzieciństwo, maradyjskie historie, Florencja!
- Aaaa pisałaś o słynnym roventino? - śmieje się Mario.
- O tym też!
- No dobrze, wrócimy jeszcze do tego!

3 komentarze:

  1. Kasia, ja mam dodatkowy postulat!! Pisz w dwóch językach "na stałe", nie tylko w ramach rozmów z Mario!! Przecież dla Ciebie to "pikuś", a wrażenie będzie niesmowite. No i okazji do uczenia się włoskiego więcej...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę o tym, ale brak mi odwagi. Żeby zebrać się do bloga potrzebowałam dużo czasu, teraz żeby odważyć się publikować po włosku będzie podobnie:)

      Usuń
  2. potraktuj to jako wprawkę przed egzamnem, wtedy nie będziesz mogła zwlekać. :0

    OdpowiedzUsuń

Drukuj