wtorek, 30 października 2012


Włosi kochają dzieci! Pisałam ostatnio o relacjach Mario i chłopców, ale tak naprawdę nie tylko Mario ma do nich słabość. Dzieciaki są rozpieszczane, ściskane, wychwalane a im oczywiście w to graj i z pewnością jest to jeden z powodów, dlaczego tak dobrze się tam czują, wcale im się nie dziwię. Nie raz zwrócono mi uwagę, że jestem zbyt surowa choć w moich oczach jest wręcz odwrotnie, jestem za bardzo pobłażliwa. "Przecież to dzieci, im wszystko wolno, wszystko wypada" - tak mi mówią przyjaciele przy każdej okazji. My jesteśmy dużo bardziej zasadniczy, dzieci włoskie mają zdecydowanie więcej swobody! Moje krasnale są podwójnymi szczęściarzami, bo pomijając ich dziecięcy urok, to do tego wszystkiego dochodzi jeszcze słowiańska uroda, do której Włosi mają słabość i ich egzotyczność z racji swojego pochodzenia. Dlatego też są noszeni na rękach w przenośni i dosłownie! 

 


Pamiętam kiedy pewnego wieczora u Lorenzo, pizzaiolo widząc dziecięcą ciekawość i żywe zainteresowanie zaprosił ich do wspólnego robienia pizzy - radość była obustronna! Pizzaiolo wykazał się nadzwyczajną cierpliwością i podejściem. Ale tak jest wszędzie, wchodzą w restauracjach na zaplecze, kelner jest zawsze do usług a czasem zmienia się nawet w opiekunkę do dzieci albo animatora. Kiedy Nello  nas odwiedzał obowiązkowo musiał robić z dziećmi rundę po polu na quadzie i jeździł dopóki oni nie powiedzieli basta! Chłopcy traktowani tu są jak władcy świata i chyba w rzeczywistości trochę nimi są, mojego na pewno.... 










 
 
chcemy pojeździć na quadzie!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Drukuj