środa, 24 października 2012


                                                                           
Internet dał nam niezwykłą szansę wypowiedzenia się przed setkami, tysiącami ludzi. Możemy odważnie wyrazić swoją opinię w najbardziej nawet kontrowersyjnym temacie, możemy opowiedzieć anonimowo o swoim dramacie lub szczęściu. Ja nie chcę być anonimowa, bo piszę o mojej największej pasji, a właściwie to pasja pisze za mnie, potrzeba opowiedzenia tych rzeczy, o których tu czytacie drzemała we mnie już dawno, posty robocze czekały w kolejce a ja walczyłam ze swoim strachem przed ich opublikowaniem, bo może głupie, bo może dla innych nieciekawe, bo .. bo.. bo.. Nie boję się krytyki, ale raczej braku zrozumienia, śmieszności.
Było i wciąż jest koło mnie wiele życzliwych osób, które zachęcały, dopingowały, głaskały po główce, mówiły "pisz, pisz" i tak powstał ten blog. Teraz gdy przeglądam statystyki czasem nie dowierzam, że czyta mnie tak wiele osób, często w odległych krajach, co zadziwia mnie jeszcze bardziej. Wiem jak działa poczta pantoflowa, ale tak niesamowite wydaje mi się, że ktoś na drugiej półkuli czyta przy śniadaniu opowieści o moich pomidorach, sowach czy górskich piknikach. Coraz większa liczba czytelników daje mi tak wiele radości, dopinguje i sprawia, że każdego dnia budzę się z chęcią opowiedzenia o czymś nowym. Ten post miał być takim ukłonem w Waszą stronę. Dziękuję, że jesteście...



1 komentarz:

  1. a ja dziękuję Pani za bloga, odkryłam go niedawno i wciąż jeszcze jestem w archiwum :) czytając go odczuwam coś takiego, jakbym czytała o swoich marzeniach :) Włochy podobają mi się bardzo, niestety byłam tam tylko raz, choć wciąż mam nadzieję, że jeszcze kiedyś tam powrócę :) jeszcze raz dziękuję

    OdpowiedzUsuń

Drukuj