środa, 10 października 2012

Alberobello

Pierwszym punktem na liście Loredany było Alberobello, tam też pojechaliśmy następnego dnia zaraz po przyjeździe do Puglii. Być może niektóre moje wpisy wydadzą się Wam znajome, bo kilka artykułów napisanych na podstawie moich wspomnień już w sieci publikowałam. Tak czy inaczej ośmielę się zrobić to jeszcze raz, bo jak mniemam, nie dotarły do szerokiego grona odbiorców. Nie sądzę by Alberobello było popularnym miejscem wycieczek wśród polskich turystów, tak naprawdę wzmiankę o tym szczególnym miasteczku znalazłam chyba tylko w jednym przewodniku. Mówię szczególnym, bo jest ono sławne za sprawą skansenu domków trulli, czyli charakterystycznej zabudowy dla tego regionu Włoch.   
 

Lipiec 2010
Osiedle domków trulli zdawało się być raczej scenografią do filmu fantazy, przywodziło mi na myśl Hobbiton z Władcy Pierścieni. W jednym z domów trulli siedział przystojny mężczyzna z chłopcem na oko 11-letnim i razem z kamieni konstruowali miniaturowe chatki. Wysłuchaliśmy opowieści o tym jak były budowane, po czym oczywiście nie mogliśmy wyjść z pustymi rękami, zakupiliśmy klasyczne pamiątki i ruszyliśmy dalej, wciąż zapraszani do kolejnych trulli, kuszeni degustacją ciasteczek lub najpiękniejszym tarasem widokowym. Wkrótce byliśmy obładowani jak muły orzechowymi, kaktusowymi i bananowymi likierami oraz torebkami z regionalnymi słodkościami i przekąskami. 



Pamiętam, że wczesnym popołudniem zmęczeni upałem i zwiedzaniem miasteczka zatrzymaliśmy się na dzikiej plaży, a kto widział plaże na południu Włoch, ten wie o czym mówię:) Lazur wody aż raził w oczy i wydawał się prawie nienaturalny, ludzie porozkładani byli na kamieniach niczym foki, dzieci bawiły się w skalno - piaszczystych labiryntach. Jak bardzo różniło się to wybrzeże od tego w naszych okolicach, a wszyscy mówili, że im dalej na południe tym jeszcze ładniej, co oczywiście z czasem sprawdziliśmy :) 


okolice Monopoli

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Drukuj