poniedziałek, 24 września 2012


Urodziny Tomka, moje i Pawła nadają rytm naszym wakacjom. Tomuś świętuje zaraz na początku, ja w pełni lata a Paweł na kilka dni przed wyjazdem. Tylko Mikołaj w ten schemat się nie wpisuje, gdyż jego urodziny przypadają w połowie maja.

Tomuś kończy 6 lat w Polignano

7 lat w Marradi
Rozbawiony 8latek w Santa Reparata

Staramy się zawsze aby te nasze świąteczne dni były wyjątkowe, ale chyba najbardziej jak do tej pory poszczęściło się Tomkowi, który gasił świeczki nawet w Polignano. Zwykle to jubilat decyduje co robimy, co jemy, tak aby przede wszystkim jemu było przyjemnie. Tomuś w tym roku chciał zjeść kolację w Santa Reparata, to położone nieopodal gospodarstwo agroturystyczne z restauracją i wielkim terenem do zabawy dla dzieci. Natomiast w moje urodziny pojechaliśmy nad morze, najbiedniejszy w tym wszystkim jest Paweł, bo jego dzień niemal zlewa się z wyjazdem i nastroje są mniej radosne, ale na szczęście imieniny ma zaraz na początku wakacji, więc tak naprawdę świętuje dwa razy:)


 
W kwestii tortu jesteśmy monotematyczni, ponieważ mistrz tortowy czyli moja mama jest w tym czasie daleko, zamawiamy więc torty w barze Bianco - co roku to samo - tort bezowy tzw. meringa z bezy i bitej śmietany lub kremu, mmmmm delicje:))
Moje urodziny w tym roku były wyjątkowo miłe, zaczęły się od śniadania podanego mi przez Pawła i dzieci do łóżka - iście po królewsku - chleb opieczony, konfitura truskawkowa, caffe latte, a wszystko to przybrane kwiatami z pola, zrobiłam nawet zdjęcie, na szybko telefonem, ale dzieci niechcący musiały je skasować:( Potem tak jak mówiłam pojechaliśmy nad morze, a wieczorem zjedliśmy kolację w naszej ulubionej restauracji. Na deser oczywiście był tort czyli wspomniana wyżej meringa z ładną liczbą na wierzchu, napisaną żółtym kremem.
Również i zeszłoroczne urodziny miałam szczególne, był to bowiem dzień scarpinaty, więc już w busie, który wiózł nas do Campigno odśpiewano mi "Tanti Auguri!", a po biegu czekał na mnie w barze tort i butelka zimnego prosecco.
Milano Marittima - moje półokrągłe urodziny:)
 Tyle miłych wspomnień, tyle niezapomnianych momentów, szkoda tylko, że świeczek na tortach wciąż nam przybywa, ale czasu nie sposób zatrzymać, nawet w Toskanii ...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Drukuj