środa, 19 września 2012

"Marradi com'era" - uwielbiam tę książkę, opowiada historię "mojego" miasta, jest pełna archiwalnych zdjęć, dokumentów, starych reklam, ogłoszeń, urzędniczych notatek, parafialnych statystyk. Przewertowałam ją milion razy i zawsze odkrywam coś nowego. Oglądam wnikliwie fotografie i porównuję do teraźniejszości, szukam punktów wspólnych. Podobają mi się ludzie na tych zdjęciach, upozowani, jakby żywcem wyjęci ze starych włoskich filmów. Fascynują mnie ich historie, a także historie ich domów, ich sklepów, restauracji. W szczycie swojego rozwoju Marradi miało blisko 12 tysięcy mieszkańców, teraz jest już tylko około 3 tysięcy. W dawnych czasach były tu nawet dwa kina i teatr, ten na szczęście wciąż stoi i jest prawdziwą dumą miasteczka. Ostatnio dowiedziałam się, że wiele, wiele lat temu w Marradi odbywał się bardzo znany na całą okolicę targ bydła, do tej pory na piazza można zobaczyć przy ścianie stare miary. We wspomnianej książce są zdjęcia Marradi z czasów wojny, Marradi jeszcze z XIX wieku, a także okolice Marradi w różnych epokach. 

Nie chcę oczywiście powiedzieć, że to miasto jest najpiękniejsze, jedyne i wyjątkowe, tzn. dla mnie oczywiście jest, ale pewnie takich jak to w Italii są dziesiątki, setki. Nie wiem więc jak to nazwać - chemia? Ja tu wrosłam i tu chcę żyć, dlatego tak ważna jest dla mnie historia tego miejsca, aby  zrozumieć tych ludzi, trzeba poznać ich dzieje, przeszłość. Chciałabym tu opowiedzieć jeszcze wiele historii, bo im dłużej tu jestem tym bardziej przekonuję się, że każdy skrywa jakieś tajemnice, że życie prawie każdej osoby zasługuje na książkę, trzeba to tylko umieć opowiedzieć. Jedną z takich osób jest Dino Campana, najbardziej znany maradyjczyk, poeta wyklęty, doceniony dopiero po śmierci, ale jemu poświęcę osobny wpis, bo to wyjątkowa postać, historia fascynująca, która stała się nawet inspiracją dla twórców filmowych. Jednak jest też wiele "zwyczajnych" osób, jak choćby dziadek Mario bądź Franco, były właściciel pewnej restauracji, o nich można pisać i pisać, bo choć mniej znani, to jednak na zawsze pozostaną żywymi legendami. Mam nadzieję, że uda mi się to wszystko opowiedzieć, że nikt nie zgasi mojego zapału....

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Drukuj