czwartek, 7 czerwca 2012






Lipiec 2010
Wzgórza wokół Volterry falują niczym sukienka tancerki flamenco. Bele słomy porozrzucane są bezładnie na złotych polach. Miasto dumnie góruje nad okolicą, gorąc piekielny, widać jak powietrze drga nad asfaltem...

Marzec 2011
Ostatnie dni marca a tu pola już zielone, oblane ciepłym popołudniowym światłem, jest tak cicho i spokojnie, smugi dymu snują się nad wzgórzami, wiosenne porządki...
 
Sierpień 2011
Zaczynam czuć niepokój. Jeszcze trzy tygodnie, ale ja wiem, że one miną szybciej niż się spodziewam. Jedziemy na wycieczkę po pocztówkowej Toskanii. Po asfalcie tańczą pierwsze liście, choć to dopiero początek sierpnia, powoli wkrada się nostalgia. Kierujemy się na południe w stronę Volterry. Pofalowana ziemia wokół miasta jest już zaorana, tu wszystko dzieje się wcześniej, to jasne, tu jest dużo cieplej. Jednak nawet ta zaorana goła ziemia oczarowuje, tu nie jest pokratkowana ręką człowieka tak jak w Polsce, tu wszystko wydaje się być częścią naturalnego krajobrazu. Nawet w tej wiejskości i swojskości jest pewna duma, godność i dyskretna powaga.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Drukuj