wtorek, 29 maja 2012

Czerwcowe zapiski

Jeszcze tylko miesiąc ... Zaczynam już czuć ten przyjemny dreszczyk:) Robię ostatnie zakupy, załatwiam pilne sprawy, ganiam między szkołą i przedszkolem, organizuję przyjęcia urodzinowe chłopców, rezerwuję dentystę, nie chcę o niczym zapomnieć, wszak aż dwa miesiące będziemy .... na wakacjach ... na emigracji... u siebie:) Gdy mam chwilę żeby usiąść z kawą przeglądam zdjęcia i moje notatki z przed roku i jeszcze bardziej mi tęskno...

28 czerwca 2011 L


Ostatnie dni czerwca są bardzo gorące, nawet poranki tu w górach nie mają tej charakterystycznej rześkości, jakby niosły na ramionach cały skwar, którym zostanie zalana ziemia za kilka godzin. Ja jednak właśnie w tej temperaturze zaczynam "żyć". Czuję, że nagrzewam się aż do kości, jestem jak bateria słoneczna. Powietrze ma niesamowity zapach, poza tym dla kogoś kto mieszka w wielkim mieście już samo to, że ma zapach jest niesamowite. Słodycz kwitnących lip, kwiatów polnych, mięty i Bóg wie czego jeszcze upaja i rozleniwia. Poznaję hałasy i dźwięki tego miejsca, uczę się po włosku nazywać ptaki i drzewa. Okoliczne wzgórza porośnięte są gęsto bukami, a buk to po włosku faggio... 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Drukuj